‮ tórwoP 

Wybór na podstawie „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich“, tom I.
Litera „C“ — Czarny Szlak.


Tom I, str. 770

 

Czarny Szlak. Na stepie ukraińskim dróg kommunikacyjnych wcale dawniej nie było, prócz odwiecznych szlaków, po których ciągnęły karawany po sól do Krymu, po ryby na Don i Zaporoże, albo za zbożem i towarami do Oczakowa. Taką drogę nazywano Czarnym szlakiem, z przyczyny niebezpieczeństw, jakie spotykały na nim podróżnych i handlarzy, a podobno więcej dla tego, że tym szlakiem najczęściej Tatarzy spadali na Polskę, który w języku ludu ukraińskiego, nazywał się także Szpakowym, od na­z­wi­s­ka przywódzcy hajdamaków Szpaka, umiejącego doskonale prowadzić czumackie karawany po prześlicznych dolinach i w bliskości wody, nie czepiając wsi i nie wystawiając na niebezpieczeństwo czumaków w dzikiej pustyni. Szlak ten Szpakowy albo Czarny widzieć można na mappie Rizzi-Zannoni nazywa się on po turecku Kerman-Joli „karawanowa droga,“ a po polsku napisano „droga niedojrzana,“ dalej zaś ku północo-zachodowi „zły krok“. Ujście rzeki Siniuchy, czyli Sinej-Wody, było miejscem zkąd się zaczynał Czarny szlak, albo granica tatarska, tak nazwany dla tego, że nim czarne nieszczęście przychodziło: mordy, grabież, pożogi i czarna, śmierć, dżuma; a jeszcze więcej dlatego, że ziemia, którą się ten szlak ciągnie, z natury swojej jest czarną, konie zaś tatarskie, stratowawszy trawę, znaczyły pasmo czarne; ztąd początek tego na­z­wi­s­ka, które do dziś dnia pomiędzy okolicznym ludem jest w używaniu. Droga ta przechodziła prawie po samej linii, co i dzisiejszy handlowy trakt z zachodnich gubernij do Odessy; zaczyna się ona na Wołyniu, dochodzi do Humania, a ztąd skrytemi ścieżkami, głębokiemi bezdrożami, po brzegu stepowych rzeczek, dochodziła najprzód do Bałty, potem do Olwiopola, a nakoniec do przeprawy Nikitina na Dnieprze. Tatarzy mieli zwykłe trzy drogi czyli szlaki, któremi zwyczajnie w swoich wycieczkach łupieskich, wybiegając wspólnie od Czarnomorza, rozlewali się na Polskę, płynęli następnie przez trzy różne krainy, jeden Ukrainą i Wołyniem, drugi środkiem Podola, trzeci pograniczem wołoskiem, aż w końcu zatrzymywali się i jednoczyli znowuż w Rusi halickiej. Ztąd gdy każdą z owych trzech krain poszczególnych pruła tylko jedna cząstkowa bruzda całej nawały w Ruś Czerwoną, mianowicie w jej serce stołeczne Lwów, biły pospołu wszystkie trzy prądy, godził z północy od Sokala i Żółkwi szlak ukraińsko-wołyński czyli Czarny, ze wschodu od Trębowli i Złoczowa, podolski czyli kuczmański, z południa od Buczacza i Halicza, wołoski. Zmierzając z trzech różnych stron w jeden cel wspólny, miały te trzy ubite szlaki tatarskie, oparte swojem ujściem o jedno ognisko Lwów, podobieństwo do trzech krwawych mieczów, utkwionych w jednej piersi. Służąc zaś za zwyczajną metę najściom tatarskim, dzieliła stolica lwowska całą Ruś Czerwoną na dwie wręcz odmienne pod tym względem połowy: wschodnią, wystawioną na te łupieskie pożogi pogan, i zachodnią, ku Przemyślowi, wolniejszą od nich. Co tylko ludności i uprawy polnej było na Rusi, wszystko zgarnęło się w stronę zachodnią, bezpieczniejszą. Z tej strony wyglądał kraj zamożniej, ciągnął się ludny gościniec handlowy, świeciły miasta bogatsze jak np. Przemyśl, Jarosław. Przeciwnie strona wschodnia była prawie całkiem zapuszczona odłogiem. Tam jeżyły się tylko gdzieniegdzie zamki warowne, przytułek garstki okolicznych mieszkańców w czasie burzy tatarskiej. Tam, w podobnymże celu schronienia, zaczynała się kraina dalekich lochów, pieczar i chodników podziemnych, właściwe piętno okolic pobliższych ordzie. Przeznaczone na schówki zboża, bydła, ludności, ciągnęły się te lochy, te jaskinie, te schody podziemne, na ćwierćmilową nieraz odległość, pod każdym prawie zamkiem, w sąsiedztwie każdej wsi. Wreszcie nadmienić jeszcze wypada, że Czarny szlak w tradycyach starej Polonii, na Ukrainie osiadłej lub wojującej, znany był pod na­z­wi­s­kiem: Hetmańskiego szlaku, gdyż po tym samym zagonie odpierali hetmani najeźdzców, po którym oni napadali. (Enc. Org., C. Br.)

statystyka