Powrót 

Wybór na podstawie „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich“, tom VI.
Litera „M“ — Mazowsze Pruskie (Mazury).

Na skróty: Mazowsze Pruskie (Mazury).

Tom VI, str. 205

 

Mazowsze Pruskie al. Mazury. I. Położenie, rozległość, kształt powierzchni. Mazurami zowią płd. część Prus Wschodnich, położoną między 37° 21' o 40° 28' wsch. dłg. geogr: i między 53° 7' a 54° 32' płn. szer. geogr. Ze wschodu i południa okrąża M. granica królestwa Polskiego od Przerośli aż do Mławy. Północno-zachodnią granicę zaś tworzy linia pociągniona od Gołdapi począwszy, w prostym kierunku na Węgobork, Rastembork, Szczęsno (Sehsten), Biskupiec i Pasym do Dąbrowy i Działdowa. Powiaty przez Mazurów zamieszkałe są: niborski, szczycieński, ządzborski, margrabowski, łecki, lecki, jańsborski a po części węgoborski i gołdapski. Według Weissa (Ob. „Preussisch Littauen und Masuren“ II, 215) siedzą Mazurzy sporadycznie i w płd. części pow. darkiejmskiego. Pow. niborski i szczycieński należą do obwodu regencyi królewieckiej, wszystkie inne do gąbińskiej. Obszar kraju, przez Mazurów zajętego, dochodzi 200 mil kwadr. Znaczniejsze miasta mazurskie są: Nibork (4259 mk. 1880), Działdowo 2809, Szczytno 2000, Wielbark 2641, Ządzbork 3321, Mikołajki 2192, Olecko 4212, Ełk 5912, Lec 4034, Ryn 2340, Jańsbork 2896. Umysłowem ogniskiem Mazurów jest dziś Lec. Tu bowiem wychodzi Gazeta Lecka, aż do niedawna jedyne polityczne czasop. mazurskie, ztąd rozchodzi się co rok kalendarz Gersa na całe Mazury. Ziemia mazurska leży na wyżynie Bałtyckiej, która od licznych, po niej rozrzuconych, jezior na­z­wę wschodnio-pruskiego pojezierza otrzymała. Wyżyna ta ciągnie się z wsch.-płn. wschodu ku zach.płd. zachodowi i tworzy wododział między Pregołą i zatoką Świeżą na północ, a Biebrzą, Narwią i Bugiem na południowy wschód. Średnia jej wyniosłość wynosi 400—500 stóp, niektóre szczyty dochodzą jednak do 1000 stóp. Największe jezioro mazurskie, Śniardwy (Spirding-See), leży 425 stóp npm., w tej samej wysokości rozłożyły się Mamry, o mało co niżej Lewientyn (Loetzener-See) 416½ stóp. Jeżeli z Reszla na Warmii pociągniemy przez M. linię na Ełk, natenczas natrafimy na następne wzniesienia: Sterławki w środku między Rastemborkiem a Lecem, 538 stóp npm., Siemionki między Lecem a Ełkiem 613, Zamejty nieco na północ od Ełu 565 stóp, Borki na południe od Ełku, także 565 stóp, Wierzbołowo na wschód od Ełka, 577. Jeszcze wyżej leży Surmówka w pow. ządzborskim, 669, Botowo w szczycieńskim, 635, Usranki w pow. leckim 678, Jabłonki w szczycieńskim 665; Jedwabno w niborskim 577. Pow. lecki 500 do 800 stóp npm. leżący, na­zy­wa się ztąd mazurską Szwajcaryą; najwyższe szczyty znajdują się w płn.-wsch. części, gdzie góra gołdapska sięga do 868 stóp, a góry szeskie, na pograniczu pow. margrabowskiego i gołdapskiego, aż do 987 stóp. Dowcip ludowy dzieli całe Mazury na trzy części, stosując się do powierzchni ziemi i jej jakości, t. j. na Mazury piaszczyste (pod Szczytnem), na Mazury kamieniste i garbate czyli pagórkowate (pod Gołdapiem). Aczkolwiek miejscami nawet na dobrych gruntach nie zbywa, jest jednakowoż wiele okolic, które wszystkie te trzy przymioty w sobie łącza,. Dużo ziemi leży jeszcze odłogiem, często dlatego, że pola są jakby zasiane kamieniem wapiennym, tak że zboża nie rodzą. Wielka część ziemi mazurskiej pokryta jest lasami liściowymi i szpilkowymi; w pow. gołdapskim obejmują bory 100,071 m., czyli 26•0% całego obszaru, w jańsborskim 197,583, czyli 30•1%, w margrabowskim 50,189 m., czyli 15•0%, w ządzborskim 116•389 czyli 24•2% i t. d. Najbardziej słyną bory jańsborskie 98 kil, dl. a 45 kil. szerokie.

II. Hydrografia. Obfitość jezior stanowi wybitną cechę obszaru Mazowsza; rzut oka na mapę już to uwydatnia. W pow. łeckim i leckim zajmują, wody 30,000 morgów, w ządzborskim przeszło 60,000, a w jańsborskim nawet 72,000 morgów. Jeziora mazurskie ciągną się najczęściej z południa na północ. Największe jezioro Śniardwy ma 1,86 mili kwadr. obszaru i 12 do 14 mil obwodu. Lewientyn jest 3 i pół mili dług. a pół mili szer. i obejmuje 0•47 mili kwadr.; Mamry są 0•52 mili kwadr. duże, 3 mile dług. 1¾ mili szer.; Orzysz 1¼ m. dłg.; Niskie 3¼ m. dług.; Wisztyniec ¾ mili dług. ½ mili szer.; Hasny czyli Łaźno 2367 morgów obejmuje; Olecko 1087 morgów i t. d. Po trzech pierwszych chodzą statki parowe, a kiedy burza nastanie, bywają, na nich fale niemal morskie. Według najnowszego obliczenia obejmują jeziora mazurskie 84•745 ha. i dostarczają rocznie 19420 ton lub 833•680 kilogramów ryb. Wszelako wskutek wyzyskiwania jeziór przez dzierżawców i potajemnego łowienia przez nadbrzeżnych wieśniaków ryb coraz więcej ubywa. Najwięcej ryb idzie do Królestwa Polskiego. Najczęściej znachodzą się następne gatunki ryb: leszcze, sandacze, liny, szczupaki, węgorze, morenki, w Śniardwach są i sumy, dalej stynki, płocie, okonie, łososie, minogi; raków także wielka obfitość. Z rzek mazurskich zasługują na wzmiankę: Działdówka w pow. niborskim, Omulew także w pow. niborskim, Rożoga i Skwa w pow. szczycieńskim, Pisa [(3.)] w pow. w jańsborskim i jej dopływ Wincenta; w pow. gołdapskim: Jarka, Gołdap, Rominta; w leckim Gawlik; w łeckim Ełk; w margrabowskim Lega i Hasna; w ządzborskim Guber. Największą rzeką mazurską jest Węgorap, która wypływa z jez. Mamrami zwanego jej długość ztąd aż do Wystruci, gdzie uchodzi do Pregoły, wynosi 22 i pół mili, spad 336 stóp. Większa część wymienionych tu jeziór i rzek łączy się ze sobą, już to za pomocą mniejszych strug, już to za pomocą kanałów; wymieniamy tu tylko kanał jańsborski, łączący za pośrednictwem Pisy i Węgorapi Wisłę z Pregołą. Gdzie są góry, bory i jeziora, tam nie zbywa na miejscowościach pięknością położenia odznaczających się. Zachwycającym jest np. widok na jezioro łękuckie pod Orłowem, otoczone z jednej strony pagórkami, których wierzchołki jodłami, świerkami i brzozami zarosłe, z drugiej strony dwór łękucki, gaje i łąki zielone i kościół orłowski z wysmukłą wieżyczką. Nie daleko ztąd leży Łaźno (Haschnen) śród zieleniejących borów i szumiących jezior; wieś ta bywa uważana za najpiękniejszą w całej okolicy. I miasto Ełk, stolica mazurska, w ładnej leży okolicy, ze starem zamczyskiem w pośrodku jeziora.

III. Komunikacyą lądową ułatwiają liczne bite trakty, które przy poszczególnych powiatach są wymienione. Żelaznych kolei liczą Mazury tylko trzy; południowa wschodnio-pruska kolej (Królewiec-Grajewo) przechodzi nieomal przez środek ziemi mazurskiej przez Lec i Ełk; wschodnie powiaty przerzyna kolej wystrucko-łecka al. mazurska, a najdalej na zachód wysunięty powiat niborski kolej malborsko-mławska.

IV. Klimat Mazowsza jest wogóle wskutek wysokiego położenia zimny; wiosna tu późna, jesień rychła, zima ostra i długa, pogoda niestała, temperatura zmienna, ranki w wiosennej i jesiennej porze mgliste. Całkiem pogodne dni są rzadkie. Przymrozki na wiosnę, nawet w maju, śniegi i lody trwają aż do połowy kwietnia, a na wyżynie do początku maja leżą. Średnia temperatura całego obwodu gąbińskiego, do którego M. po największej części należy, wynosi według Weissa + 5° R. Upały dochodzą + 20, rzadko 28° R.; mrozy —18 aż do 22° R. Najzimniejszym punktem M. a podobno i całego państwa pruskiego jest wś Orzysz w pow. jańsborskim, położona między 53° 48' płn. szeroko i 39° 36' wsch. dług., a wyniesiona 465° 7' stóp npm. Tu najwyższa i najniższa temperatura wynosi w marcu -19•8 i + 12•9; w kwietniu -11•7 i + 22•3; w maju - 2•6 i + 23•8; w czerwcu + 2•3 i + 28•8; w lipcu 2•8 i 24•8; w sierpniu + 4° i 26°; we wrześniu - 1•6 i +22•4; w październiku - 8•4 i + 18•5. Deszcze obecnie mniej obfite jak dawniej. Nagłym zmianom temperatury towarzyszą częste gradobicia. Głównie uprawiają tu pszenicę, żyto, jęczmień, owies, jarkę, groch, bukwitę, kartofle i len; z jarzyn: marchew, cebulę, brukiew, rąkiel i kapustę, stanowiącą obok kartofli główną potrawę uboższych warstw.

V. Ludność polska i niemiecka, ziemię mazurską zamieszkująca, wynosiła podług urzędowych danych statystycznych dnia 3 grudnia 1867 roku przeszło 400,000 mieszkańców. Ilu z tej liczby należy do Niemców, ilu do Polaków, dowiemy się porównywając odnośne daty z 1837 r. 1) w pow. węgoborskim liczono wtenczas 8,994 pol. a 20,834 niemc.; 2) w gołdapskim 3,333 pol. a 25,516 niem., 3) w jańsborskim 29,386 pol. a 3,695 niem.; 4) w leckim 21,207 pol. a 3,086 niem. 5. w łeckim 27,718 pol. a 3,635 niem.; 6) w margrab. 22,074 pol. a 6,266 niem.; 7) w ządzborskim 27,958 pol., a 4,921 niem.; 8) w szczycieńskim 1848 r. 42,827 pol. A 5,581 niem. 9) Ludność powiatu niborskiego wynosiła 1867 r. 50,340 mieszk. a ponieważ cały nieomal jest polski, liczyć można przynajmniej 45,000 Polaków. Zmniejszywszy ostatnie dwie liczby stosunkowo, będziemy mieli w 1837 r. mniej więcej 210,000 Polaków a 77,000 Niemców w 9 powiatach. Odliczywszy zaś powiaty: węgoborski i gołdapski, których część małą tylko zamieszkują Polacy, będziemy mieli w 7 powiatach około 200,000 Polaków a 32,000 Niemców. Przyjmując dziś, jeszcze ten sam stosunek, będzie w 9 powiatach mniej więcej 260,000 Polaków a 140,000 Niemców, lub w 7 powiatach mniej więcej 250,000 Polaków i 70,000 Niemców. Autor mapy etnograficznej Prus królew., książęcych i Warmii (Ob. Pamiętnik fizyograficzny, III. str. 485) podaje w objaśnieniach większą liczbę Mazurów 470,000; Guthe zaś (Ob. Lehrbuch der Geographie, Hannover 1879, str. 883) liczy ich 350,000. Weiss wreszcie podaje następne liczby: R. 1873 było w pow. węgor. 1813 pol. 34,735 niem.; w gołd. 954 pol., 41,893 niem.; w jańsb. 35,150 pol. 9226 niem.; w leckim 18,364 pol. 20,455 niem.; w łeckim 30,991 pol., 14,742 niem.; w margrab. 22,919 pol., 15,593 niem.; w ządzborskim 25,120 pol., 21,282 niem, razem 135,311 pol. Brak pow. szczycieńskiego i niborskiego, z których nie mamy pod ręką cyfr odpowiednich. Gdyby Mazurzy razem z resztą ludności polskiej w Prusach iść chcieli liczba posłów polskich w Berlinie znacznie by przez to wzrosła. Co do wyznania, Mazurzy są ewangielikami, katolików może być między niemi 10 do 15,000. Przed reformacyą należały parafie mazurskie do biskupstwa warmińskiego, mianowicie do trzech dekanatów: biskupieckiego, szępopelskiego i reszelskiego. W Pasymie był proboszcz i wikary; do probostwa należały 4 włóki meszne wynosiło 3½ łaszt.; w Dzwierzutach 4 włóki, meszne 2 łaszty; w Wildenheim była filia dokąd prob. dojeżdżał co 14 dni; kościół istniał tu tylko do 1531 r. W Trelkowie został kościół fundowany już 1391 r. Dalej znajdował się kościół w Szczytnie, proboszcz w Rańsku posiadał 4 włóki, meszne wynosiło 3 łaszty; w Targowie 2 włóki resp. 3 łaszty; wymienione tu kościoły leżały w wójtostwie szczycieńskiem; w wójtostwie szesnińskiem istniały kościoły kat. w Sorkwitach, Ządzborku, Szesnie, Nawiadach i w Botem. Wszystkie te parafie, z wyjątkiem ostatniej, należącej do dekanatu reszelskiego, przyłączone były do dekanatu biskupieckiego. Do dek. reszelskiego należały: Okartowo i filia Orzysz (4 włóki, meszne 2 i pół łasztów); Ryn, Mikołajki, Klusy, Jańsbork, Drygały (4 włóki, 1 łaszt i 22 korcy), Biała (2 włóki, 2 łaszty), Kumilsk (4 włóki, 1 łaszt i 20 korcy), Ełk, Lisewo, Grabnik (?); w wójtostwie leckim były kościoły w Lecu, Miłkach i Juchach z filią w Stradunach, w Kalinowie i w Sterławkach, gdzie istniała tylko kaplica. Do wójtostwa węgoborskiego były przyłączone następ. parafie: Rozengart (4 włóki, 2 łaszty i 20 korcy mesznego), filia Doba; Kruklanki i Węgielsztyn (4 włóki). Po nieszczęsnej sekularyzacyi zakonu 1525 r., gdy ks. Albrecht przyjął protestantyzm, ludność mazurska przyjęła to wyznanie. A gdy biskup warmiński Maurycy Ferber temu się energicznie opierał, odłączono Mazury od dyecezyi warm., do której dotąd należały. Między ludem zachowało się jednak jeszcze dosyć katolickich zwyczajów. Jak u nas tak i tu zachował się jeszcze obrząd kolendy; Mazurzy daję w kościele na wypominki, nie tylko u pastora swego, ale i u proboszcza katolic., zwłaszcza w dzień przemienienia Pańskiego. W ostatnim czasie robi katolicyzm znaczne postępy na Mazurach, jużto przez nawracanie się jużto przez przypływ ludności z Warmii, która tu zakupuje grunta. Dla rozproszonych wiernych założono w ostatnich latach stacye misyjne utrzymywane przez tow. św. Wojciecha i Bonifacego. Kat. kościoły zostały zbudowane 1853 r. w Ełku, gdzie 1879 r. było 453 kom., w Margrabowie także 1853 r., kom. 597; r. 1851 w Lesinach w pow. szczycieńskim 622 kom, w Klonie 1861 r. 680 kom. i w Ządzborku także 1861 r. kom 823. Nadto są stacye misyjne w Wystruci 172 kom., w Jańsborku 210 kom. i w Pasymiu 650 kom.; wymienione tu kościoły i stacye misyjne należą do dyec. warmińskiej. W dyecezyi chełmińskiej zaś utworzono na polskich Mazurach 1851 r. nowy dekanat pomezański, który oprócz trzech starych parafii Łęcka (1812 dusz r. 1883), Turowa 698 i Białut 1249 ma 4 nowo za teraźniejszego biskupa kś. Marwicza założone parafie: w Działdowie od r. 1862 (1639 dusz r. 1883), w Dąbrownie od r. 1864 (1218 dusz), w Niborku od r. 1860 (962 dusz) i w Ostrodzie od r. 1860 (1088 dusz); ostatnie 4 parafie utrzymuje tow. św. Wojciecha i św. Bonifacego z siedliskiem w Pelplinie z dobrowolnych składek dyecezyalnych (Ob. Słow. Geogr. I, str. 567). Parafia ostródzka leży w tak zwanych Starych Prusach i do mazur policzoną być nie może. — Postać i charakter ludu mazurskiego, pisze Kętrzyński, są nieomal te same, jak wogóle ludu polskiego. Mazur jest zwykle wzrostu średniego, a ztąd jego na­z­wi­s­ko, bo w litewskim języku mazuras oznacza człowieka niewielkiego wzrostu, człowieka krępego, zsiadłego; rysy twarzy nie są bez inteligencyi. Usposobienie Mazura jest wesołe, dla tego lubi on towarzystwo, a najmilej mu, gdzie gwarno. Jest gościnny i przyjąwszy obcego do swej chaty, rad się od niego dowiedzieć, co tam słychać w świecie. Skoro z obcym się spotyka, będzie pewnie po zwyczajnym: „Dobry dzień“, na co się odpowiada „Bóg zapłać“, pierwsze jego zapytanie: A skiela (zkąd) waść? Mazur serce ma dobre, nawet dobroduszne i gotów zawsze ostatnim kawałkiem chleba się podzielić. Przytem jest on trochę uparty i dosyć kłótliwy, a ponieważ wstrzemięźliwość tam mało znana i niejeden wskutek tego co rok mienie i zdrowie traci, ztąd często głośne kłótnie i bójki po karczmach, targach i jarmarkach.—Odzież Mazura jest prosta; latem długa sukmana granatowa i kapelusz podobny do tego, który Kurpie noszą; zimową porą kożuch i czapka futrzana, czyli kołpak, krawatki i chustki czerwonego lub innego jaskrawego koloru. Ubiór kobiet niema nic nadzwyczajnego; panny chodzą z gołą głową; kolor włosów nieomal blond. Mężatki i starsze kobiety obwijają głowę w im tylko właściwy sposób chustką jedwabną, ale nie czerwoną jak na Kujawach, a również nie jest to taki jak tam rodzaj zawojów. Chustka zawiązuje się nad czołem i węzły spoczywają tamże tworząc rodzaj skrzydeł motyla.—Mazur lubi mieszkać nad wodą; wioski jego i miasteczka, składające się zwykle z jednej, często bardzo długiej ulicy, leżą nieomal wszystkie nad jeziorami. Chatki drewniane, słomą pokryte, bo drzewo nie zbyt drogie, nie wysokie ale szerokie, okienka małe, w izbie piec ogromny, bo zimy bywają długie i silne, a przy ścianach i na ścianach i pod sufitem zgromadza się wszystkie statki domowe. Zamożność i dostatek są rzadkie, bo ziemia mazurska to piasek niebardzo urodzajny. Gospodarność i oszczędność u Mazura nie wielka. Budynki gospodarskie małe, a inwentarz nędzny. Konie także są małe, chude, długimi włosami obrosłe, ale dosyć wytrwałe; woły i krówki małe i nędzne, a owce, gdzie takowe mają, są swojskie. Na lekkich swych gruntach uprawia Mazur kartofle, tatarkę, len i żyto, rzadko owies i jęczmień. W miastach zaś stanowi Mazur proletaryat rzemieślniczy, który z ciągłą biedą i niedostatkiem walczy i zarazem klasę robotników wszelkiego rodzaju i służących. Wiele obyczajów ogólno polskich przechowało się na Mazurach. Po ukończonych żniwach, skoro ostatni snopek zwieziono, wieśniacy stroją siebie, kosy i grabie w kwiaty i wieńce i idą;, przodownica z wieńcem wielkim, dla państwa przeznaczonym, na przodzie, przyśpiewując piosnki, do dworu. Kiedy się ku niemu zbliżają, zaczynają ową pieśń, którą od Bugu do Odry, od morza Baltyckiego do Karpat usłyszysz: „Plon niesiemy plon, Ze wszystkich stron“ i t. d. Skoro wieniec oddano, chłopcy i dziewczęta na to już czychający, zaczynają przybyłych oblewać wodą, nie szklankami, lecz garnkami, węborkami, a widz zręcznie uwijać się musi, żeby nie został także zlany do nitki. Jak w Prusach zachodnich, tak i na Mazurach bywają te same zwyczaje przy weselach. Już długo przed ślubem drużba w niedzielnym ubiorze, przybrany we wstążki czerwone, białe i niebieskie, często w szarfy, wyjeżdża konno do kmotrów i sąsiadów całej okolicy, aby ich na wesele zaprosić. Podczas zaprosin drużba z konia nie zsiada, a kiedy domek nie za niski a drzwi dosyć wysokie, to konno wjeżdża do izby, aby tam poselstwo swoje odprawić. Drużba do zgromadzonych wierszem przemawia, który zwykle zaczyna się od tych słów: „Prose, prose na wesele“, i w którym przedstawia, jakie przyjęcie zaproszonych oczekuje, ze piwa podostatek i ze muzykanci aż z pod Królewca. W dzień ślubny państwo młodzi z drużbami i swatami, wszyscy kwiatkami, wieńcami i wstążkami przystrojeni, bryczkami jadą do kościoła; poprzedza ich dwóch drużbów pstro wystrojonych, którzy dzikiemi wykrzykami państwu młodym drogę torują. Po ślubie następuje suta biesiada czyli gody, a potem tańce, co czasem trwa dni kilka.—Wymawianie Mazurów jest nieco odmienne niż u Wielkopolan; różnica polega na tem, co mazurzeniem zwykle na­zy­wa­my, że spółgłoski podniebienne cz, sz, ż, przechodzą w syczące c, s, z, dz; płynną zaś spółgłoskę rz dotąd czysto wymawiają; są jednak wyjątki, które tej ogólnej zasadzie się sprzeciwiają; i o których warto tutaj wspomnieć. Mówią bowiem Mazury żaba, szubienica, a nie zaba, subienica, a miejscami nawet szarna, zamiast sarna. Inne różnice, które jeszcze zachodzą, mają swój początek stąd, że Mazury, wykluczeni od związku z resztą ludności polskiej, od wieków już żyją pod wpływem obcej kultury i obcego języka. Rzecz naturalna, że język naprzejmował dużo obcych wyrazów i że wymowa się nieco zepsuła. Tak np. razi najbardziej polskie ucho ch z niemiecka wymawiane; mi zwykle wymawia się mni, np. mnięka; czasem jednak m przechodzi w n, np. niech zamiast miech; renie=ramię, kenień=kamień; ł niekiedy zupełnie w ustach mówiącego niknie; czasem je jak u lub v wymawiają: np. mniuje=miłuje, svysys=słyszysz. Mazury zachowują dotąd w swej mowie a jasne, co w ich ustach prawie brzmi jak e lub ae. W wielu razach a jasne zupełnie przeszło na e, tak że dzisiaj żadnej różnicy spostrzedz już nie można, np. reda=rada, jewor=jawor, jerząb=jarząb; e zaś często ma brzmienie é lub y, np. sérce, ćymno; ę wymawia się niemal regularnie jak in lub en, a w zakończeniach zawsze jak e. Czują to sami Mazury, bo kto z nich bliżej gramatyki języka polskiego nie zna, pisze: sierotkie zamiast sierotkę, matkie zamiast matkę. Nosowe ą także czysto już się nie wymawia, brzmi ono czasem jak um, np. dumb=dąb; czasem jak o, np. wzioł=wziął; a skoro stoi na końcu brzmi zupełnie jak o; y bardzo często wymawia się wyraźnie jak i, np. czisty=czysty, ziła=żyła; ó pochylone często jeszcze znajduje się tam, gdzie u nas tego już nie ma, np. zóna=żona, zwóń=dzwoń. Należy się na tem miejscu wspomnieć o ciekawem dla filologów zjawisku językowem tyczącem się głosek wi. Pod Węgoborbiem wi czysto wymawiają; mówią bowiem tam: wino, wiosna, wiecor zupełnie jak my; pod Lecem zaś, Orłowem, Margrabową, Ełkiem, Janowem, Ządzborkiem zamiast wi wymawiają ji, np. jadro=wiadro, jem=wiem; jecór=wieczór; jidły=widły, jilk=wilk, josna=wiosna, ojes=owies, moje=mówię, a zamiast ojcu lub raczej ojcowi, nieraz ojcoju. W okolicach niborskich mówią zamiast wizi, np. ziór=wiór, zino=wino, ziecór=wieczór, a czasem nawet wzino, wziecór i t. p. Kętrzyński prócz tego zwraca jeszcze uwagę na niektóre osobliwości mowy mazurskiej. Kiedy dz stoi na początku wyrazu, to w mowie potocznej zwykle słychać tylko z, np. zwoń=dzwoń, zban=dzban. Zamiast gwoźdź mówi się goźdź, zamiast kartofle mówią tam bulwy lub gulby. Zamiast chwała mówi się wchała, zamiast chwalić — falić, zamiast figiel często chigiel. Zamiast drzwi mówią drji, drwi, dźwierze (dzwierze mówią i w borach tucholskich). Koniczyna na­zy­wa się u Mazurów konikiem, a grzyby bedłkami; grzyb bowiem jest tylko jeden ich gatunek. Między Mazurami spotykamy charakterystyczne na­z­wi­s­ka a właściwie przezwiska, jak np. Wądołek, Wrzodek, Bury, Kusy, Żółty, Robacek, Bębenek, Skiendziel, Maślanka, Piecocha, Pazucha, Duda, Skrzecha, Pieconka, Krosta, Gorcyca, Stopka, Rzepucha, Brozda.—Literatury Mazurzy właściwie nie mają, bo wszystko, co się u nich pojawiło, jest treści religijnej. Więc cały zapas książek, które zwykle w ręku Mazura się znajdują, składa się z biblii, która jest tylko przedrukiem edycyi gdańskiej z r. 1632, z kancyonału i z kalendarzyka, który Giersz, radca miejski w Lecu, od lat kilkunastu wydaje. Kalendarzyk ten rozchodzi się w 8000 egzemplarzy. Kancyonał zawiera bogaty zbiór pieśni kościelnych, tak oryginalnych jak i tłumaczeń. O autorach tych pieśni zdał szacowną sprawę prof. Kuehnasl (dziś w Kwidzyniu) w rozprawach po polsku pisanych i w programach gimnazyum raściborskiego drukiem ogłoszonych. Mazury są muzykalni, jak cały lud polski; ich poezye ludowe tchną tym samym duchem, którym się odznacza cała poezya ludu naszego. Zbioru pieśni ludu mazurskiego dotąd żadnego jeszcze nie posiadamy; już Gizewiusz, pastor ewang. w Ostrodzie, pierwszy Mazur, który miłował swój język i narodowość, wydając „Przyjaciela Łeckiego“ (w r. 1843) zbierał te pieśni. Jego rękopis, długo uważany za zatracony, znajduje się w ręku Oskara Kolberga. W ostatnich czasach (około 1872 r.) zajmował się zbieraniem pieśni Pełka, pastor przy kościele polsko-ewang. w Królewcu, gdzie założył polską bibliotekę treści religijnej dla teologów Mazurów. Zbiór dosyć liczny posiada także Giersz w Lecu, który obecnie pracuje nad słownikiem i gramatyką mowy mazurskiej; ułożył także spis wszystkich miejscowości mazurskich, podając w nim podług parafii, jak każda miejscowość po polsku i niemiecku się na­zy­wa. Kętrzyński w swej broszurze „O Mazurach“ ogłosił 54 pieśni mazurskich.

VI. O dziennikarstwie na Mazurach podajemy według monografii dr. Ossowskiego następne szczegóły. Pierwszem co do czasu a zarazem najlepszem z pism mazurskich był „Przyjaciel ludu Łecki“, który niestety tylko dwa lata (1842 i 1844 r.) wychodził w Ełku. Redaktorem był pastor Gizewiusz. Co miesiąc ukazywał się arkusz tego pisemka, wieśniakom ciekawym poświęconego, a stosownie do programu przynosił każdy numer 1) rzeczy tyczące się chrześciaństwa, do oświecenia ludu w wierze i ćwiczeniu w obyczajach dobrych służące, o wychowaniu dziatek; 2) rzeczy gospodarskie, do gospodarstwa rolniczego i domowego należące, o chowaniu bydła, koni, pszczół, o ogrodach, sadach i owocowych szczepach; 3) o zachowaniu zdrowia przez należyte ciała opatrywanie; nakoniec 4) rozmaitości pożyteczne, przyjemne, ku zabawie i nauce, o dziejach ojczystych, o różnych rzeczach stworzonych i przyrodzonych na świecie, przeciw zabobonom i t. d. Znaczna część przyczynków oryginalnych jest pisana wierszem. Korespondentami są przeważnie pastorzy, czasem nauczyciele. Wstępne artykuły, ciągnące się niekiedy przez kilka numerów, pisywał Gizewiusz sam. Dla braku abonentów przestał „Przyjaciel Łecki“ po dwóch latach wychodzić. Roku 1859 zaczął wychodzić „Prawdziwy ewangielik polski“, pismo tygodniowe dla polskich ewang. chrześcian (rocznik 1-szy 1859, 2-gi 1860) redaktor Moeller, kaznodzieja ewangielii Chrystusowej w Ostrodzie. Pismo to propagowało patryotyzm pruski. Z pism politycznych pierwszem był „Przyjaciel ludu“, który przez krótki czas wychodził w 1848 r. w Ełku, pod redakcyą fizyka obwodowego dra Kol i asesora Feldhuzen. Niedługo potem zaczął wychodzić w Olsztynku (Hohenstein) inny „Przyjaciel ludu“ pod redakcyą nauczyciela gimnazyum Dudka, drukiem i nakładem Harycha. W czerwcu 1849 roku wydano pierwszy numer. W tym „Przyjacielu ludu“ był tekst niemiecki i tłumaczenie polskie. I to pisemko nie dożyło roku; w kwietniu 1850 r. wyszedł ostatni numer. Zastąpił je „Pruski przyjaciel ludu“, który wychodził w Królewcu, początkowo tylko w niemieckim języku. Później ukazało się odrębne tłumaczenie polskie, p. t. „Pruski przyjaciel ludu“. Pismo to o tyle zasługuje na wzmiankę, iż wychodziło najdłużej, bo przeszło lat 10. Najważniejszem z pism politycznych mazurskich a razem aż do niedawna jedynem istniejącem jest „Gazeta lecka“, pod red. Gersza w Lecu, pismo z antypolską tendencyą. Gersz wydał 1883 r. pisemko polskie z okazyi czterechsetnej rocznicy urodzin Lutra. W r. 1883 zaczął wychodzić w Ostrodzie „Mazur“; język daleko poprawniejszy niż w „Gazecie leckiej“, która miewała tylko do 300 abonentów. Redaktorem „Mazura“ jest prowizor aptekarski J. K. Sembrzycki w Tylży, podczas kiedy jego gazeta drukuje się w Ostrodzie, co bardzo utrudnia wydawnictwo. I to czasopismo redagowane jest w duchu protestanckim. Od r. 1884 wychodzą staraniem naczelnego prezesa Prus Wschodnich pod redakcyą pastora z Małych Jerułek (w Wschod. Prusach) „Nowe ewangielickie głosy“, które rozrzucają nie tylko między prot., lecz i katol. ludność. Polszczyzna jest bardzo licha. Obecnie więc wychodzą dla Mazurów 3 polit. czasopisma. Przed r. 1860 wydawał rząd jeszcze „Kurka mazurskiego“ przeciw patryotycznym zabiegom polskim. Wybory do parlamentu wywołały pod koniec paźdz. 1882 r. krótkotrwały płodzik dziennikarski p. t. „Ogłoszenie prawdy“. Wyszły tylko 3 numery w Królewcu pod redak. R. Siegfrieda. Przez krótki czas wychodziło na Mazurach i pisemko gospodarskie: „Zaradny gospodarz wiejski“; wydawał je Antoni Gąsiorowski w Jańsborku r. 1859 przy pomocy kilku członków jańsborskiego towarzystwa gospodarsko-rolniczego, oraz członków centralnego towarz. gosp. rolno dla Litwy i Mazurów.

VII. Stan oświaty całego ludu mazurskiego stoi na najniższym stopniu; bo w szkołach miejskich wykład, z wyjątkiem najniższej klasy, jest tylko niemiecki, a język polski nawet nie jest przedmiotem wykładu. Inaczej bywało jeszcze w zeszłym wieku, gdzie wykład we wszystkich szkołach był tylko polski. I w seminaryach nauczycielskich w Węgoborku i w Karalenie nieuczą podobno języka polskiego. Cierpią go w szkołach tylko w najniższej klasie, jako środek niezbędny do uczenia dzieci po niemiecku. To też miasta już całkiem są niemieckie; dziś nie ma tam już Mazurów po polsku mówiących, prócz biednych rzemieślników i robotników miejskich. Do giermanizacyi przyczyniają się także służba wojskowa i koleje żelazne, przy których jest zwykle wielu urzędników niemieckich. Mazury mają 3 gimnazya: w Ełku, Raściborzu i Olsztynku, w których naturalnie języka polskiego, bez względu na liczną ludność mazurską, wcale nieuwzględniono. Kto się poświęca teologii ewang., na akademii znów zacząć musi uczyć się po polsku, bo potrzeba znajomości języka polskiego, aby uzyskać stypendya, a potem posadę pastora. Akademik zwykle nie miewa tyle czasu, aby przysposabiając się do egzaminu, mógł się nauczyć dobrze obcego lub zapomnianego języka. Dostawszy zaś posadę, wielu tłumaczy kazania swoje z niemieckiego za pomocą słownika, tak że czasem trudno myśl zrozumieć; a lata mijają, zanim pastor język polski tak przyswoi, że z ludem jako tako rozmówić się potrafi. Nabożeństwo odbywa się co niedzielę tak po wsiach jako i w miasteczkach po niemiecku i po polsku. Pierwsze kazanie niem. miano w Ełku w 1584 r. Podczas nabożeństwa niemieckiego kościoły są niezbyt pełne, podczas polskiego zaś przepełnione. Przy niskim stanie oświaty skłonność do zabobonów jest wielka, na co Kętrzyński z kroniki kościelnej orłowskiej rażące przytacza przykłady (ob. „O Mazurach“, Poznań 1872, str. 22—29).—Dobra wszystkie znajdują się w ręku Niemców lub zniemczonych Polaków, którzy język polski zwykle tylko o tyle znają, aby z czeladnikami i robotnikami się porozumieć. I tak liczą się do gorliwych Niemców rodziny niegdyś mazurskie Łę­s­kich, Przy­bo­ro­w­skich, Dę­bo­w­skich, Lesz­czy­ń­skich, Dąb­ro­w­skich, Obor­skich, Sa­ko­w­skich, Par­cze­w­skich, Radziwiłłów, Brzo­sków, Tysz­ków, Kos­t­ków, Ro­ga­la Bibersteinów, Morsztynów, Rut­ko­w­skich, Wiś­nie­w­skich, Gizewiuszów, Gierszów i wielu innych. Ale nawet chociaż Mazur mówi jeszcze po polsku, to jednak rzadko z ust jego słyszy się, że jest Polakiem, prędzej odpowie, że jest Prusakiem; Polaków bowiem już dla religii nie lubi.

VIII. Historya. O pochodzeniu i narodowości pierwotnych mieszkańców M. pruskiego mieli uczeni długo różne zdania. Polacy utrzymywali, że Mazurzy są autochtonami na swej ziemi, jak ludność polska w Królestwie; Niemcy zaś, że Mazurzy są przybyszami z drugiej strony granicy. Szubert, prof. uniwersytetu królewieckiego, pisze: Polacy w regiencyi gąbińskiej osiedlili się tutaj prawdopodobnie w XVI i XVII wieku za czasów zależności lennej Prus od Polski, a mianowicie po napadzie Tatarów i Polaków r. 1656, który część południową Prus spustoszył. Szubert wyobrażał sobie, że to się stało mianowicie przez osiedlenie się szla­ch­ty polskiej, oraz że żywioł polski rozszerzał się, choć pojedyńczo, tylko po powiatach: rastemborskim, węgoborskim i darkiejmskim. (Ob. „Allg. Staatskunde des Preuss. Staat", t. I, 456). Inni znów, jak Heinel, za nim Horch, Schmidt, Saltzwedel twierdzą, że M. naprzód miało ludność niemiecką, którą Polacy wyrugowali. Pierwsi, którzy lepiej obeznani ze stosunkami mazurskimi, do prawdy najbardziej się zbliżyli, byli: Pisański (1767) i dr. Toeppen. Całkiem wyjaśnioną została ta kwestya dopiero przez dzieło Kętrzyńskiego, p. t. „O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich“. Z niego więc i z Toeppena zestawiamy tu z historyi mazurskiej następne wiadomości: Dzisiejsze M. obejmuje według Toeppena dawniejszą ziemię pogańskich Prusaków, gołędzką zwaną i małą cząstkę Sudawii. Pierwotna ludność tych terytorów wyginęła po większej części już w ustawicznych walkach z Polakami za czasów Bolesława Chrobrego, Krzywoustego i Kędzierzawego oraz Kazimierza Sprawiedliwego, który r. 1192 pobił Sudawian na głowę. Co nie padło pod mieczem, zginęło od głodu, który był skutkiem ciągłych spustoszeń, a reszta, nie mogąc się na swym gruncie utrzymać, ani wyżywić, musiała się cofnąć w głąb kraju, gdzie większe było bezpieczeństwo. Ziemi tej, orężem zdobytej, nie zajęli Polacy zaraz, bo Mazowsze pograniczne, wówczas stosunkowo słabo zaludnione, miało dla swych mieszkańców pod dostatkiem ziemi nieuprawionej; nie było więc jeszcze potrzeby, ani nawet możności zajęcia ziem zdobytych i osadzenia na nich kolonistów polskich. Dla tego pozostało to pogranicze tymczasem bezludną puszczą i stan ten trwał do końca XIV w. Gdy r. 1254 Krzyżacy ziemię tę zajęli, protestował przeciwko temu Kazimierz, książę kujawski. Jemu bowiem już r. 1253 papież Innocenty przekazał był ziemię gołędzką; ale zakon się temu opierał, roszcząc dla siebie prawo wyłączne zdobywania orężem ziem pruskich. Zakon, jako silniejszy, przeparł swą sprawę, a Kazimierz musiał zrzec się swoich praw do tej ziemi r. 1255 i 1257 (Mon. Warm. I, № 31). Prócz zachodniej części ziemi sudawskiej i prócz ziemi gołędzkiej obejmuje dzisiejsze M. pruskie jeszcze część ziemi saskiej (Sassen) aż do ziemi lubawskiej i puszczę Patrąk, dzielącą ziemię saską od gołędzkiej. I ta okolica przeszła w XIII w. w ręce Krzyżaków. Ale póki stosunki się nie ustaliły, póki te posiadłości zakonne zagrożone były wszędzie przez Litwinów, o zaludnieniu tej dużej puszczy i myśleć nie było można. Obfitowała ona w miód i rozliczną zwierzynę, cenioną wysoko dla futer lub dla mięsa, mianowicie w wilki, rysie, niedźwiedzie, jelenie, łosie, bobry, wydry, żubry i dzikie konie; jeziora zaś, przerywające jednostajność puszczy, dostarczały ryb różnego rodzaju. Aby mieć choć mały dochód z puszczy, pozwalał Zakon za pewną opłatą myśliwym, bartnikom i rybakom chodzić tam za zarobkiem. Ludzie ci byli przeważnie polskiego i pruskiego pochodzenia, o czem świadczą na­z­wy, które nadawali jeziorom i rzekom, a które przeważnie noszą polski charakter, na co Kętrzyński liczne przytacza przykłady (str. 224). Gdy po zlokalizowaniu wojny z Litwinami podjęto myśl kolonizacyi, zaczęto ją tam przeprowadzać, gdzie obawa spustoszeń wojennych była najmniejszą, t. j. od zachodu, od pow. niborskiego. Po bliższe szczegóły odsyłamy czytelników do Kętrzyńskiego, który też do dzieła swego dołączył mapę, w której trzy wieki, przez które kolonizacya trwała, wyrażone są różnymi znakami. Tu nadmieniamy tylko jeszcze, że do kolonizacyi dzisiejszej ziemi mazurskiej używał zakon krzyżacki przedewszystkiem Polaków, a obok nich Niemców, Prusaków i Litwinów. Każdy z tych szczepów pozostawił ślady swej działalności w na­z­wach miejscowych, na co Kętrz. liczne przytacza przykłady (str. 225—249). W 1466 r. mocą traktatu toruńskiego razem z Prusami Wschod. i M. pruskie, stanowiące ich część południową, zostało lennem polskiem; bezpośrednio jednak nigdy do Polski nie należało. W r. 1525 zamieniono ziemię krzyżacką w księstwo świeckie zależne od Polski, a r. 1618 przypadło M. pruskie prawem dziedzicznem brandenburskim Hohenzollerom. Dzieje M. pruskiego krytycznie zbadali: Toeppen (Geschichte Masurens, Gdańsk, 1870) i Kętrzyński Woj. (O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich, Lwów, 1882 r.). O samym ludzie mazurskim pisał tenże Toeppen: „Aberglauben aus Masuren mit einem Anhange enthaltend masurische Sagen und Mährchen“ (Gdańsk, 1867) i Kętrzyński W. „O Mazurach i zbiór pieśni ludu mazurskiego“ (Poznań, 1872). W ostatnich czasach badał życie ludu i obecny stan całego M. pruskiego J. Ossowski w Królewcu. Kś. Fr.

statystyka