Powrót 

Wybór na podstawie „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich“, tom IX.
Litera „P“ — Prusy.

Na skróty: Prusy Królewskie, Prusy Południowe, Prusy Wschodnie, Prusy Wschodnie Nowe, Prusy Zachodnie.

Prusy Królewskie, dawna prowincya Rzpltej, obejmowały po prawej stronie Wisły ziemię chełmińską i michałowską, jako i Pomezanią, po lewej zaś Pomorze w ściślejszem znaczeniu a więc obszar dzisiejszych Prus Zachodnich z wyjątkiem pow. wałeckiego, oprócz tego aż do r. 1657 także ziemię bytowską i lęborską, które dopiero mocą traktatu welawskiego Jan Kazimierz odstąpił, ale z obowiązkiem hołdownictwa, elektorowi brandenburskiemu w zamian za Warmią. Nazwa, która powstała w przeciwstawieniu do Prus Książęcych, jest pod względem historycznym całkiem niestosowna, bo na obszarze większej części tej dzielnicy, zwłaszcza po lewej stronie Wisły, Prusacy nigdy nie mieszkali. P. Królewskie były podzielone na trzy województwa: chełmińskie, malborskie wraz z biskupstwem warmińskiem, stanowiącem udzielne księstwo, i pomorskie, i miały swoje osobne prawa, przywileje, stany, obrady i sądy. Krzesłowych senatorów było 8, jako to: biskupi: warmiński i chełmiński, wojewodowie: chełmiński, malborski i pomorski, kasztelani: chełmiński, elbląski i gdański. Ci dostojnicy wraz z podkomorzymi: chełmińskim, malborskim i pomorskim, podskarbim i radcami wysyłanymi po dwóch ale po jednym tylko głosie mającymi od miast Gdańska, Torunia i Elbląga, składali pruską izbę senatorską, w której prezydował bisk. warmiński. Izbę poselską zaś składali posłowie, których województwo chełmińskie obierało na 7 powiatów 14 na sejmiku w Kowalewie, malborskie na 4 powiaty 8 w Sztumie, pomorskie na 8 pow. 16 w Starogardzie. Na t. z. generał pruski, odbywający się na przemian w Grudziądzu i Malborku, zjeżdżał się senat i posłowie. Najprzód obierano marszałka, potem wprowadzano uroczyście komisarza królewskiego. Ten składał swoje listy wierzytelne w języku łacińskim pisane, przedstawiał wnioski królewskie i uroczyście znowu do domu został odprowadzony. Następnie generał pruski rozdzielał się na dwie izby, wyższą i niższą. Potem w izbie niższej posłowie czytali swoje instrukcye. Wnioski przez zgodę przyjęte spisywano zaraz jako uchwały, wnioski zaś, na które nie było zgody, zamieszczano w oddzielnem piśmie z wyrażeniem „do góry“, t. j. do izby wyższej. Gdy już instrukcye wszystkich powiatów odczytano, łączyły się znowu obie izby. Marszałek zasiadał do stołu senatorskiego, posłowie zaś gdzie miejsce było i roztrząsano na nowo owe punkta sporne. Choć obrady w obu izbach toczyły się po polsku i tylko deputowanym miast wolno było używać języka łacińskiego, jednakowoż uchwałę ogólną spisywał po łacinie sekretarz toruński i z nią, jako z instrukcyą, udawano się na walny sejm do Warszawy. Podkomorzowie rzadko kiedy a delegowani miast nigdy nie chcieli należeć do walnego sejmu, odwołując się na to, że Kazimierz Jagiellończyk przyrzekł, iż królowie sami na generały pruskie zjeżdżać będą. Szla­ch­tę pruską, obowiązywało prawo ziemskie nadane jej od Kazimierza Jagiellończyka i jego następców. W 1598 r. wyszła t. z. korrektura pruska, obejmująca zmiany i dodatki do prawa ziemskiego. Szla­ch­ta apelowała do sądów nadwornych królewskich, wyłamując się z pod trybunału piotrkowskiego. Miasta rządziły się prawem chełmińskiem, odwołując się do sądów nadwornych królewskich. Urzędnik albo senator pruski winien być według przywilejów krajowych obywatelem pruskim. Dla tego stany miały często zatargi z królem gdy tenże oddał urzędy nieosiadłym w ziemi obywatelom. Ci więc musieli się wystarać o indygenat pruski. Pospolite ruszenie pruskie nie było zobowiązane wychodzić za granice Prus, dla tego szla­ch­ta królom nieraz odmawiała pomocy (ob. Starożytności pol., Poznań 1852, art. Generał pruski i Prusy Królewskie). Kś. Fr.

Prusy Południowe, niem. Sued Preussen, była to prowincya pruska utworzona z polskich prowincyi zabranych w 1793 i 1795 r. Części zajęte w 1773 r. nosiły nazwę Prus Zachodnich. Dopiero po tak znacznym przyroście obszaru utworzono odrębną prowincyą. Pilica i Wisła były jej naturalnymi granicami. W skład tej prowincyi weszły: wojew. poznańskie, gnieźnieńskie, kaliskie, sieradzkie z ziemią wieluńską, rawskie, łęczyckie, brzesko-kujawskie, inowrocławskie (bez ziemi dobrzyńskiej) i część Mazowsza (na lew. brzegu Wisły z małym kawałkiem na prawym). Z części woj. krakowskiego (częstochowski pow.) utworzono: Nowy Szląsk. Prowincya cała dzieliła się na trzy kamery: poznańską, kaliską, warszawską i 38 powiatów. Poznańska kamera miała 408½ mil kwadr., kaliska 332 mil a warszawska 218 mil; Nowy Szląsk zaś 41 mil. Ogółem było 999½ mil. kwadr. Miast znajdowało się 235. Poznańska kamera miała 120 miast (32 królew., 88 szlach.), w nich 22,387 dm., z tych 787 murow., 1317 dachówką a 20,283 gontami lub słomą krytych, 2978 pustych placów, 273 kośc., 175,416 mk. (465 zakonników, 85 zakonnic, 10,415 wojsk., 34,811 żydów). Kaliska kamera miała 64 miast, w nich 405 murow., 7746 drewn. domów, 78 kośc., 51 kaplic, 40 klaszt. męzk., 8 klaszt. żeń., 1157 pustych placów, 72,609 mk. Warszawska kamera miała 51 miast; Warszawa posiadała 3619 dm. (39 kośc., 48 gmachów publicz., 117 pałaców), 63,359 mk. cywiln. (9724 żydów) i 11,232 wojsk. W pozostałych 48 było 33,519 mk. (dwóch nieznana cyfra mieszkańców) i 4488 dm. (w trzech nie podana cyfra). W 10 tylko miastach było więcej niż 1000 mk. a jedno tylko (Łowicz) miało więcej niż 2000. Br. Ch.

Prusy Wschodnie, kraj, księstwo i prowincya. Świat starożytny znał kraje nadbaltyckie pod innem mianem. Tacyt zwie mieszkańców tych ziem Aestii, mianem przyjętem od narodów germańskich, które ludność tych stron Estami, a kraj Eastland, t. j. ziemię na wschodzie leżącą nazywały. Pod tem na­z­wi­s­kiem występują w historyi aż pod koniec X stulecia. Dopiero gdy w r. 997 św. Wojciech znalazł w kraju tym śmierć męczeńską, zasłyszano po raz pierwszy o Prusach czyli Prusakach (Pruzi, Pruci, Po-russi), bo wiadomość przyszła z Polski, a w Polsce tem mianem wyróżniano północnych sąsiadów. Odtąd znika na­z­wi­s­ko germańskie, a miejsce jego zastępuje polskie. Te dawne siedziby zaginionego plemienia stanowią obecnie dziś prowincyą zwaną Prusy Wschod., tworzącą, półn.-wschodnią część królestwa pruskiego. Leży ona pomiędzy 53° 8' 30" i 55° 53' 40" płn. szer. a 36° 59' 6" i 40° 33' 12" wsch. dłg. (Ferro). Graniczy od północy z morzem Baltyckiem, ze wschodu z gub. kowieńską i augustowską, z południa z augustowską, i płocką, z zachodu z Prusami Zachodniemi. Obejmują t. z. Stare Prusy czyli kraje, które należały do księstwa pruskiego, jakie utworzył ks. Olbracht po zniesieniu zakonu; Warmią, czyli powiaty: olsztyński, brunsberski, licbarski i reszelski; Sambią, czyli kraje objęte Dejmą, Pregołą, morzem Baltyckiem, Fryską i Kuryjską zatoką; Litwę czyli część północną; Mazury czyli południowa, obwodu gąbińskiego. Jakkolwiek urzędowo nazwy się te nie uwzględniają, utrzymały się jednak powszechnie i używane są, więcej niż urzędowe.

Kształt powierzchni. P . Wschodnie leżą na wielkiej germańsko-słowiańskiej nizinie. Wzgórza baltycko-uralskie, tu wschodnio- pruskiemi zwane, ciągną się wzdłuż prowincyi ze wschodu na zachód i dosięgają najwyższej wysokości przy Kernsdorfie, 15 klm. na południe od Ostródu leżącym, wznies. 317 mt. i w górach szeskich, ciągnących się na granicy pow. oleckowskiego i gołdapskiego i sięgających 313 mt. wznies. Znajdują cię jeszcze inne znaczniejsze wyniosłości na płn.-zachód od Iławki, t. z. Stablack (216 mt.), między rzekami Pasaryą i Łyną, wyżyna sambijska, miejscami 60 mt. stromo spadająca, ze szczytami Galtgarben (110 mt.) i Rombinus (75 mt.), między Tylżą i Ragnetą na prawym brzegu Niemna. Z nizin najważniejsze są urodzajne, w łąki bogate niziny nadniemeńskie, tudzież nizina tylżycka między Rusą i Gilią zawarta. Obie zabezpieczone są przeciw powodziom i lodom silnemi tamami i poprzecinane licznymi kanałami, którymi zbyteczne wody odpływają. Ciągną się także niziny nad Pregołą. Na szczególną wzmiankę zasługują, t. z. mierzeje, które jakby naturalne, piaszczyste groble odgraniczają Kuryjską i Fryską zatokę od morza. Kuryjska 98 klm. długa a przreięciowo 2 klm. szeroka, należy cała do P. Wschodnich; z wyjątkiem kilku nieznacznych zagajeń, przedstawia jedną, wydmę piaskową; Fryska, należąca tylko wschodnią częścią do P. Wschodnich, nie wiele się różni od Kuryjskiej; ciągnie się aż do cieśniny Piławskiej, dzielącej ją od sambijskiego półwyspu.

Gleba i płody. Glebę posiadają P. Wsch. rozmaitą; pszenną mają niziny nad Niemnem, Pregołą i Warmia; piaszczyste są wybrzeża morskie, mierzeje, powiaty: niborski, szczycieński i jańsborski; moczary większe znajdują się w pow. labiewskim i pilkałowskim. Z całego obszaru prowincyi przypada na pola, ogrody, łąki i pastwiska 73•5 %. Najwięcej gruntów do uprawy mają pow.: stołupiański, gąbiński, frydlądzki, rastemborski, prusko-holądzki, podczas gdy królewiecki i szyłokarczemski najwięcej w łąki obfitują. Sieją tu głównie żyto, pszenicę, owies, jęczmień i sadzą kartofle; pszenica udaje się głównie na obszarze obwodu regencyjnego królewieckiego i około Gąbina; najlepsze koniczyny i trawy wydają niziny nad Niemnem. Len uprawiają na Warmii i około Tylży. Lasu posiada prowincya znaczne obszary, z których 353,788 ha należy do rządu a 330,598 ha do gmin i prywatnych właścicieli, razem około 18•7 % ogólnego obszaru. Największe lasy są w powiecie jańsborskim, t. z. puszcza jańsborska, 98 klm. długa a 45 klm. szeroka, tudzież lasy napiwodzkie, lasy nad Rusą i Romintą, w pow. gołdapskim. Kruszców i węgla kamiennego prowincya nie posiada; węgiel brunatny znajduje się nad morzem, lecz w nieznacznej ilości. Za to posiadają P. Wschodnie wielkie pokłady torfu, głównie w moczarach nad zatoką Kuryjską, i na północnym stoku wschodnio-pruskich wzgórz. Właściwością prowincyi jest bursztyn, który zbierają nad brzegiem morza, łowią w morzu, gdzie po powierzchni kawałkami pływa, lub za pomocą umyślnie w tym celu zbudowanych statków, t. z. bagerów, wydobywają z zaszlamionego dna zatoki, a także kopią w ziemi wzdłuż sambijskicgo wybrzeża. W 1875 r. zebrano 1350 cnt. bursztynu, wartości 1,145,000 mrk. Przerabiają go w większej części na miejscu; znaczne partye jednakże wychodzą, w stanie surowym za granicę, mianowicie do Wiednia (ob. Glagau, Littauen, str. 191).

Hydrografia. P. Wschodnie oblewa na przestrzeni 202 klm. morze Baltyckie. Wybrzeże jego niskie, z wyjątkiem sambijskiego; nad brzegiem gęste ławy piaskowe utrudniają żeglugę. Latarnie morskie stoją przy Piławie, Bruesterost, Nidden, na mierzei Kuryjskiej i przy Kłajpedzie. Zatoka Kuryjska obejmuje 1614,61 kw. klm., zatoka Fryska 858•09 kw. klm. Prócz tych dwóch zatok posiadają, P. Wschodnie bardzo liczne jeziora, leżące przeważnie śród wzniesionego pasu tak zwanego pojezierza baltyckiego, na wysokości około 100 mt. nad powierzchnią morza. Najznaczniejsze leżą w obwodzie regencyjnym gąbińskim. Z rzek najważniejsze są: Niemen, Pregoła, Łyna, Pisek, Drwęca, Gilia, Rus. Liczne są kanały: Friedrichsgraben (18 klm.), łączący rzekę Dejmę z Nemoninem, Seckenburski (12 klm.) między Nemeninem i Gilią, Wilhelmowski (23•2 klm.), łączący Atmat z Minią, kanał łączący jeziora Śniardwy, Niewocin i Mamry i kanał łączący jez. Drużyńskie z jez. Miłomłynu, Zewałdu i Ostródu. Kąpiele morskie, licznie odwiedzane, znajdują się w Schwarzort na Kuryjskiej mierzei, Cranz, Naukuhren, Rauschen i Neuhaeuser nad wybrzeżem sambijskiem.

Klimat Prus Wsch. przedstawia cechy morskiego północnego klimatu; zmienność częsta i obfitość opadów. Często już w październiku nastają mrozy, a w listopadzie spadają śniegi; zima z nagłemi zmianami w temperaturze trwa aż do kwietnia, mrozy nocne aż do maja czasami. Wiosna bywa krótka, zwykle chłodna i mokra; lecie padają częste deszcze a nad brzegami morskimi zalegają mgły. Średnie ciepło roczne wynosi (podług 20-letnich obserwacyi) Kłajpedzie 5•23, w Tylży 5•10, w Królewcu 5•37, w Orzyszu 4•85 stop. R. Pora wegetacyi trwa przecięciowo 4¼ do 5 miesięcy.

Chów zwierząt stanowi ważną gałęź przemysłu rolniczego, a rasa tutejszych koni cieszy się uznaniem i znacznym popytem. Do u­szla­che­t­nie­nia rasy przyczyniła się bliskość głównej stadniny królewskiej w Trakenach, największej w kraju, i trzech pomniejszych: w Rastemborku, Wystruci i Gudwallen. Oprócz państwowych ma prowincya jeszcze wiele stadnin prywatnych. Nawet mniejsi właściciele chowają obok dobrych koni roboczych szla­chet­nie­j­sze rasy, mogąc je łatwo zbywać, czy to na potrzeby wojska, czy też na dorocznych jarmarkach w Gąbinie, Tylży, Welawie i Królewcu. Bydło chowają, w znacznej liczbie w pow.: królewieckim, licbarskim, nizinnym, tylżyckim, stołupiańskim i gąbińskim. Mleko odstawiają do najbliższych miast lub przerabiają na masło i ser i posyłają do Berlina, Szczecina i Hamburga. Chów owiec, prawie wyłącznie szla­chet­nych ras, jest rozwinięty w pow.: gierdawskim, rastemborskim, frydlądzkim, iławkowskim i świętosiekierskim. Świń chowają wiele pow.: wystrucki, gąbiński, stołupiański i południowa część obwodu regencyjnego królewieckiego. W 1875 r. wywieziono ze stacyi wschodnio-pruskich kolei wschodniej (Ostbahn) 32,979 koni, 3,811 wołów opasów, 37,537 bydła różnego, 35,323 cieląt i świń opas., 400,130 świń chudych, 60,997 prosiąt, owiec, kóz i jagniąt, 40,689 gęsi. Z dziczyzny znajdują się łosie starannie chowane w lasach w Ibenhorst. Na zastrzelenie jednego potrzeba osobnego pozwolenia gabinetowego.

Zatrudnienie mieszkańców, przemysł, handel. Przeważna liczba ludności trudni się rolnictwem, prowadzonem racyonalnie, do kategoryi tej zaliczano w ostatnich latach 40•5% o ogólnej liczby; 16•1 % zajmuje się górnictwem, hutnictwem, przemysłem i budownictwem, 5•6 % handlem a 37•8 % innymi zawodami. Do ostatnich policzono robotników, których liczba 9 % wynosiła. Obok rolnictwa trudnią się mieszkańcy wydobywaniem torfu, używanego prawie wszędzie, zwłaszcza przez biedny lud. Doniosłego znaczenia dla mieszkańców prowincyi jest rybołóstwo. Trudnią się niem mieszkańcy wybrzeża morskiego, łowiąc przedewszystkiem lepsze gatunki ryb, jak łososie, dorsze i flądry. Niemniej rozwinięte jest rybołóstwo na obydwóch zatokach, gdzie łowią znane kuryjskie minogi, dalej na Niemnie i jeziorach mazurskich. Znaczną część ryb odstawiają do wielkich miast, wędzone i marynowane przeważnie do Rossyi i zachodnich prowincyi niemieckich. Raki z jeziór mazurskich znajdują popyt aż we Francyi. Gorzelnie są liczne, a okowitę zużywają częścią na miejscu, częścią wywożą do Szczecina i Berlina. Niemniej liczne są browary, cegielnie, młyny i tartaki; najznaczniejsze leżą nad Łyną w pow. welawskim i frydlądzkim, nad Pregołą, w pow. wystruckim i nad Niemnem w pow. ragneckim; także wzdłuż brzegów Niemna i nad jeziorami mazurskiemi. Papiernie i fabryki papy wyrabiają towar bardzo dobry i rozsyłają go w znacznych partyach za granicę, mianowicie do Anglii. Odlewni i fabryk maszyn posiada prowincja wiele, nawet po mniejszych miejscowościach; wyrabiane przez nie maszyny rolnicze, sprzęty i t. p. idą prawie wyłącznie na zaspokojenie potrzeb prowincyi i po targowiskach zagranicznych nie znajdują popytu. Większa, wziętością cieszą się gisernie i fabryki w Królewcu i Tylży, odstawiające i dla dalszych stron maszyny parowe, lokomotywy i okręty. Liczne garbarnie, farbiarnie, drukarnie, fabryki świec i mydła, fabryki wozów, smolarnie, warsztaty do budowy okrętów, fabryki tabaki, fabryki instrumentów muzycznych, zaspakajają lokalne potrzeby mieszkańców. Handel P. Wschodnich już w dawniejszych czasach znaczny, rozwijany przez Hanzę i Krzyżaków, do dziś jest znaczny, lecz, jak sprawozdania kupców królewieckich z lat ostatnich wskazują, świetność jego minęła, a nawet Królewiec, który stać się miał potężnem miastem handlowem i zająć rolę Gdańska, utracił nadzieję świetnej przyszłości. Prócz Królewca prowadzą jeszcze znaczny handel: Kłajpeda, Tylża, Wystruć i Brunsberga. Do artykułów handlowych należą: węgle kamienne, sól, wapno, cement, gips, drzewo, żelazo, nafta, zboże, len, konopie, bawełna, herbata, kawa, ryż, tabaka, cukier, syrop, olej, wełna, skóry, futra, tran, mydło, porcelana, szkło, masło, ser, śledzie, płaty i t. p. Żeglugą morską trudnią się przedewszystkiem Królewiec i Kłajpeda. W r. 1875 nadeszło do Piławy (Królewca) 726 parowców, 1698 żaglowców; odeszło zaś 731 parowców, 1585 żaglowców. Do Kłajpedy zaś nadeszło 71 parowców, 1142 żaglowców; odeszło 68 parowców a 1220 żaglowców. Liczne statki krążą po rzekach i jeziorach; na samej Pregole naliczono 11,000 statków; do Kłajpedy nadeszło 3767, w Tylży naładowano 135 statków.

Komunikacye. Regularna komunikacya morzem łączy Królewiec z Amsterdamem, Hull, Londynem, Szczecinem, Gdańskiem, Kopenhagą i Antwerpią. Po wodach stałego lądu chodzą statki z Królewca na Piławę, Brunsbergę do Elbląga, na Tapiewo, Labiewo i Skoepen do Tylży i do Welawy; dalej między Cranz i Kłajpedą, Tylża, i Kłajpedą, Tylżą i Kownem, Alt-Dollstaedt, i Elblągiem przez jezioro Drużyńskie. Na Śniardawskiem i sąsiednich jeziorach między Lecem, Mikołajkami i Jańsborkiem krążą statki do ciągnienia tratw i łodzi i do transportu ludzi i towarów. Kolei żelaznych posiadają Prusy Wschodnie stosunkowo mniej niż inne prowincye państwa. Kolej wschodnia, główna linia przecinająca prowincyą, wchodzi między stacyami Gueldenboden i Schlobitten, przerzyna ją na linii brunsbersko-królewiecko-wystruckiej aż do st. nadgranicznej Ejtkun i łączy się tu, albo raczej na st. Kibarty, po za granicą leżącej, z odnogą wileńską drogi warszawsko-petersburskiej. Druga połudn. linia kolei wschodniej (na Piłę, Bydgoszcz, Toruń do Wystruci) wchodzi między stacyami Rudziczem i Bergfredą, przechodzi przez Ostród, Olsztyn, Korsze, zdążając do Wystruci, gdzie łączy się z linią północną. Z Wystruci wychodzi kolej prywatna na północ do Tylży, gdzie łączy się z państwową koleją pod zarządem dyrekcyi kolei wschodniej stojącą i idzie aż do Kłajpedy. Inna kolej prywatna (wschodnio-pruska południowa), wychodząca z Piławy, przecina w Królewcu linią północną, w Korszach południową kolei wschodniej, kończy się w Prostkach i ma związek z linią brzesko-grajewską. Kolej prywatna z Malborku do Działdowa i dalej do Mławki, należy do P. Wschodnich tylko przestrzenią od Koszelew na Działdowo do Iłowa. Do tych dróg żelaznych przybyła jeszcze ostatnimi czasy kolej z Olsztyna do Gueldenboden, z Olsztyna do Ełku i z Ełku na Margrabowę, Gołdapią, Darkiejmy do Wystruci. Przystąpiono także do budowy kolei z Królewca do Labiewa, a w projekcie jest linia z Tylży na Ragnetę, Piłkały do Stołupian. Traktów bitych posiadał (1875) obwód regencyjny królewiecki 1933 klm., obwód regencyjny gąbiński 1639, całe P. Wschodnie więc 3572 klm. W 1877 r. miały P. Wschodnie 16 stacyi poczt. I klasy, 28 II kl., 137 III kl., 164 agentur, 482 stacyi telegr., 99 poczthalteryi. W tymże roku wypadło 9•97 listów i 0•16 telegramów na jednego mieszkańca. Jedna stacya poczt. przypada na 107•2 kw. klm. i 5380•9 mk., jedna stacya telegr. na 269•9 kw., a 13550•5 mk.

Podział administracyjny — Władze. P. Wschodnie dzielą się na dwa obwody regencyjne: królewiecki, liczący 20 powiatów, i gąbiński, z 16 powiatami. Prowincyą reprezentuje w sejmie niemieckim 17, w sejmie pruskim 32, w izbie panów 25 posłów. Naczelny prezes prowincyi i dyrektor krajowy mieszkają w Królewcu, gdzie również swe posiedzenia odbywają, sejm i wydział prowincyonalny. Pod nadzorem naczelnego prezesa stoją, prócz obydwóch regencyi: prowincyonalne kolegium szkolne, medyczne, dyrekcya celna, bank rentowy prowincyonalny, sądy administracyjne obwodowe w Królewcu i Gąbinie, instytuty ziemsko-kredytowe, generalna dyrekcya towarzystwa zabezpieczenia od ognia na posiadłości wiejskie i miejskie. Do administracyi prowincyonalnej pod nadzorem wydziału i dyrektora krajowego stojącej, należą: zakłady głuchoniemych w Królewcu i Węgoborku, zakład dla akuszerek w Gąbinie, zakład dla ociemniałych w Alemborku pod Welawą, szpital w Królewcu, zakład dla biednych w Tapiewie, kasa pozyczkowa prowincyonalna i kasa dla melioracyi w Królewcu. Wyższe szkoły są następujące: uniwersytet w Królewcu, połączony ze szkołą agronomiczną i kliniką dla weterynaryi, lyceum Hosianum w Brunsberdze, 15 gimnazyów, i to: 4 w Królewcu, po 1 w Olsztynie, Bartoszycach, Brunsberdze, Gąbinie, Olsztynku, Wystruci, Ełku, Kłajpedzie, Rastemborku, Reszlu i Tylży, 5 szkół realnych 1ej klas., 2 w Królewcu, po 1 w Wystruci, Tylży i Welawie, 3 szkoły wiejskie obywatelskie, 7 seminaryów dla nauczycieli elementarnych, 30 wyższych szkół dla dziewcząt, akademia sztuk pięknych, prowincyonalna szkoła przemysłowa, szkoły dla żeglugi w Kłajpedzie i Piławie. Prowincya należy pod militarnym względem do 1 korpusu, którego główna komenda znajduje się w Królewcu; tam garnizonują także sztaby 1 dywizyi, 1 i 2 brygady piechoty i 1 brygady kawaleryi. Katolicy P. Wschodnich należą do dyecezyi warmińskiej, którą rządzi biskup mieszkający w Fromborku. Dyecezya obejmuje 11 dekanatów; dekanat turowski w pow. niborskim należy do dyec. chełmińskiej (ob. Warmia). Kościołem luterskim kieruje konsystorz w Królewcu, mający pod sobą 36 superintendentur. Gazety polskie w P. Wschod. nie zbyt liczne. Przed r. 1861 wydawał rząd własnym kosztem pismo p. t. „Kurek Mazurski“, skierowany przeciw zabiegom polskim. Od r. 1884 wychodzi staraniem naczelnego prezesa, a pod redakcyą pastora Klaudyusza z Małych Jerałek, pismo p. t. „Nowe ewangielickie głosy“, które bywają rozrzucane między ludność polską nie tylko protestancką, lecz też katolicką. Polszczyzna w niem licha. Prócz tego wychodzi „Gazeta Lecka“, wydawana przez p. Gierscha. Do niedawaego czasu wychodził jeszcze „Mazur w Ostródzie“, wydawany pod redakcyą p. F. K. Sembrzyckiego z Tylży. Od kwietnia 1886 r. poczęto wydawać w Olsztynie na polskiej Warmii gazetę z tendencyą polsko-katolicką; redaktorem jest J. Li­szew­ski, b. nauczyciel.

Ludność. Prusy Wsch. zamieszkują, Polacy, Litwini i Niemcy. Polaków było (1875) 18•39 %, Litwinów 8•11%, Niemców 73•48 %. Aż do linii z Ostródu do Lecu pociągniętej, mówią, po niemiecku, choć miejscami mieszkają Polacy, poniżej tej linii po polsku. Zwłaszcza po wsiach jest polskiej ludności podług niemieckich statystyk 80—90%, w miastach za to żywioł niemiecki liczniejszy. Wyjątek stanowią, mazurskie miasta: Wielbark i Pasym, czysto polskie. Co do wyznania, to mieszkańcy prawie całego ob. wodu regencyjnego gąbińskiego są protestantami, i w królewicckim przeważają, protestanci, lecz na Warmii mieszkają, prawie sami katolicy, bardzo liczni w pow.: niborskim, ostródzkim, szczycieńskim, takze w Królewcu i Kłajpedzie.

Dzieje. Pierwotni mieszkańcy, zwani Prusakami, byli plemieniem litewskiem. Łagodni i gościnni, trudnili się rolnictwem, pszczelnictwem, rybołóstwem i polowaniem. Religia ich polegała na czci sił przyrodzonych, uosobionych w postaciach licznych bogów i bożków. Pod względem politycznym nie stanowiło to plemie całości państwowej, lecz kraj składał się z licznych ziem, niepołączonych z sobą żadnym innym węzłem, jak tylko narodowością i spólnym językiem. Każda zaś ziemia rozpadała się znowu na tyle cząstek samodzielnych i niezależnych, ilu w niej było panów czyli właścicieli większych obszarów ziemi. Do większych terytoryów pruskich należały: ziemia gołędzka, najbardziej na południe wysunięta, z Mazowszem granicza. Mieszkańcy jej, liczni niegdyś, ponieśli klęskę od Polaków i prawie zupełnie wyginęli, przynajmniej w walkach Krzyżaków z pruskimi szczepami nigdzie nie ma wzmianki o Gołędzianach. Na zachód od niej leżała ziemia saska, kraj Sasinów, przedzielona od niej wielką puszczą zwaną Patrąkiem, zajmowała przestrzeń dzisiejszych pow.: niborskiego i ostródzkiego. W ścisłym z nią stosunku stoi ziemia lubawska, rychło przez Polaków na Prusakach zdobyta i zaludniona, tak dalece, że częścią jej być się zdaje; późniejsze jabłko niezgody między Polską a krzyżackim zakonem. Na północ od niej rozciągała się Pomezania, aż do Nogatu i jeziora Drużyńskiego, z którą ze wschodu graniczyła Pogezania. Dalej na wschód wzdłuż Fryskiej zatoki leżała Warmia, na półn.-wschód ziemia bartska. Trójkątem między Warmią i ziemią bartską, wrzynała się Natangia, a na północ ztąd leżała Sambia aż do morza i Kuryjskiej zatoki. Do pruskich prowincyi zaliczają się także ziemie: nadrowska, szalawska i sudawska. Sciśle biorąc, ziem tych do Prus zaliczyć nie można, a granica Prus sięga z północy i wschodu aż do granicy Sambii, Natangii, ziemi bartskiej i gołędzkiej. Pojęcie „Prus“ wytworzył dziejowy rozwój. Ze zdobyczami i postępem zakonu rozszerzyła się nazwa aż za Niemen, z upadkiem uległa ścieśnieniu. Bolesław Chrobry, Krzywousty i Kędzierzawy liczne przedsiębrali do P. wyprawy, zdobycze ich jednak nie były trwałemi, a kraj pruski zajęty przez Polaków, tak długo do nich należał, jak długo z wojskiem w nim stali. Nie brakło w tych walkach i dotkliwych klęsk dla Polski, jak przegrana za Kędzierzawego, gdzie kwiat polskiego rycerstwa, a podobno także Henryk Sandomirski poległ. Chrześciaństwo nie mogło przebić się przez gęste puszcze; misye św. Wojciecha, Brunona spełzły na niczem. Dopiero z początkiem XIII w. podjęto znowu i z lepszym skutkiem pracę około nawrócenia Prusaków. Punktem, z którego wyszły te usiłowania, był wielkopolski klasztor cysterski w Łeknie, a szerzycielem apostoł Gotfryd. Udał się on celem uwolnienia kilku wziętych do niewoli braciszków do Prusaków i przy tej sposobności nabrał przekonania, że chrześciaństwo znalazłoby w tych okolicach dobre przyjęcie. Wyjednawszy pozwolenie papiezkie, przeszedł w następnym roku Wisłę i począł apostołować mając do pomocy kilku zakonników, z których najwięcej zasłynęłi Filip i Krystyan, późniejsi kierownicy misyi. Prusacy przyjmowali tak licznie wiarę chrześciańską, iż okazała się potrzeba ustanowienia dla nich osobnego biskupstwa. Do godności tej powołanym został, po męczeńskiej śmierci Filipa, Krystyan (1215). Ten postęp chrześciańtwa rozdrażnił jednak Prusaków, którzy wierze ojców pozostali wiernymi i wywołał walki zacięte tak z nowo nawróconymi, jak z biskupem i posiłkującymi Polakami. Papież wezwał do krucyaty, a w skutek tego kilka wypraw ruszyło, jak zwykle z ziemi chełmińskiej, na Prusaków. Pomścili się za to Prusacy, pustosząc ją w 1220 r. Klęska ta była dotkliwą tak dla Polaków, jak i dla biskupa Krystyana. Konrad Mazowiecki, chcąc szkody wynagrodzić, nadał biskupowi znaczne dobra, a zarazem wyposażył go władzą biskupią w obrębie ziemi chełmińskiej. Odtąd ziemia chełmińska należała do biskupstwa pruskiego. Mimo to misya nie zaprzestała swych czynności. Konrad Mazowiecki widząc, że sam nie poradzi z Prusakami, wezwał zakon teutoński Panny Maryi z Palestyny nad Wisłę. Gdy układy zbyt długo trwały, zorganizował na wzór teutońskiego zakon braci dobrzyńskich, którym walkę z Prusakami powierzył. Nie sprostali oni jednak zadaniu. Tymczasem 1228 r. przybyli Krzyżacy. Konrad przeznaczył im ziemię chełmińska;, ale ponieważ chwilowo zajęli ją Prusacy, musiał ich pomieścić na lewym brzegu Wisły, gdzie im zamek Vogelsang, naprzeciwko dzisiejszego Torunia, postawił. Rycerze Panny Maryi, zapewniwszy sobie dokumentami od papieża, cesarza i Konrada różne przywileje, poczęli apostołować między Prusakami — mieczem. Lat pięćdziesiąt trwały te zapasy. Prusacy pobici, powstawali na nowo, aż upadli obezwładnieni w r. 1283. Po uspokojeniu kraju i zlokalizowaniu wojny z sąsiednimi Litwinami, począł zakon zajęte na Prusakach ziemie osadzać kolonistami, a używał do tego najbliższych sąsiadów Polaków (Mazurów); prócz nich także Niemców, Litwinów i oczywiście Prusaków. Polaków osadzono przeważnie na obszarze dzisiejszych Mazurów pruskich. Litwinami kolonizowano północną część puszczy nadgranicznej, po obu brzegach Pregoły położonej, Niemcami zaś obszary dziś należące do pow.: węgoborskiego, szestyńskiego i szczycieńskiego, oraz olsztynkowskiego, ostródzkiego. We wszystkich innych powiatach, w których także Polacy się osiedlali, czasami nawet znacznemi grupami, jak w wystruckim, gierdawskim, morąskim, pasłęckim i na Warmii, przeważali Niemcy i utrzymali przewagę swą, z wyjątkiem południowej Warmii, która od końca XV w. począwszy, w krótkim czasie się spolonizowała. We wszystkich zaś powiatach wschodnich, z wyjątkiem szestyńskiego, węgoborskiego, wystruckiego, oraz kilku wsi niemieckich, mieszkali Niemcy od. początku tylko pojedynczemi osadami. Na zachodzie panowały te same stosunki, mianowicie w pow. działdowskim i niborskim, a tylko w ostródzkim, olsztynkowskim i północnej części dąbrowińskiego siedzieli Niemcy początkowo w większych masach. W ogóle zaś przeważali Polacy, z którymi Litwini i Prusacy się zlewali, i przed którymi ostatecznie i żywioł niemiecki nawet w pow. ostródzkim i olsztynkowskim musiał ustąpić. Prusacy wreszcie przeważali pierwotnie w powiatach półn.-zachodnich. W tych stronach rozsadowił się od morza żywioł niemiecki i wypierał tubylców, ale i tutaj osiedlali się Polacy, mianowicie w okolicach pogranicznych z Polską. Wszystkie trzy narodowości: polska, pruska i niemiecka były około r. 1410 liczebnie mniej więcej sobie równe. Posiadłszy kraje pruskie, potrafił zakon wojną lub sztuczkami dyplomatycznemi rozszerzyć panowanie swe na sąsiednie ziemie. Na początku XIII w. posiadł Pomorze, kupiwszy je za tanie pieniądze od margrabiów brandenburskich, którzy prawo do spadku po Swiętopełkach sobie przywłaszczyli. Pod wielkim mistrzem Henrykiem Kniprode (1351-82) stanął zakon na szczycie potęgi. Dopiero 1410 rok przyniósł mu klęskę grunwaldzką, a w następstwie stopniowy upadek. Wprawdzie Henryk z Pławna, komtur świecki, a późniejszy wielki mistrz, zdołał zawrzeć stosunkowo korzystny pokój z Polską, nie wstrzymało to jednak upadku zakonu. Wewnątrz kraju rosło niezadowolenie, szla­ch­ta wiejska i miasta połączyły się i stanęły otwarcie przeciw zakonowi, poddając się opiece króla Kazimierza (1454). Wielki mistrz Ludwik Erlichhausen musiał opuścić Malbork i przeniósł stolicę do Królewca (1457). W skutek pokoju toruńskiego (1466) musiał zakon odstąpić Polsce wszystkie ziemie za Wisłą, ziemię chełmińską, lubawską, michałowską, Sztum, Kiszpork, Malbork, Elbląg i Tolkmicko, jako też biskupstwo warmińskie; z pozostałych zaś ziem uznał się wasalem Polski. Z upokarzającego tego stanowiska usiłował zakon w ten sposób się wyzwolić, że obrał wielkim mistrzem ks. Fryderyka saskiego w przekonaniu, że tenże w skutek wysokiego urodzenia, koligacyi i potęgi zdoła chylącą się instytucyą zakonną podeprzeć; lecz nadzieje zawiodły, Fryderyk niczego dla zakonu nie uczynił. Następca zaś jego margrabia Albrecht przyjąwszy reformacyą, zmienił w 1525 r. za radą Lutra a zgodą Polski, kraje zakonne na państwo świeckie, dziedziczne, Polsce hołdujące, zwane odtąd Prusami Książecemi. Tak więc w Prusiech przestał zakon istnieć. Biskupi: sambijski Jerzy von Polenz i pomezański Erhard von Queis poszli za przykładem Albrechta i przyjęli protestantyzm, pociągając przykładem dyecezyan. W ziemiach pozostałych przy zakonie nic się w wewnętrznych stosunkach nie zmieniło, a język niemiecki pozostał oczywiście urzędowym. Pomimo to żywioł polski tak się rozszerzył, mianowicie w XVII i XVIII w., że Prusy Książęce, mimo rządu niemieckiego, miały więcej polskiej niż niemieckiej ludności. Wśród mieszczaństwa i inteligencyi stosunek ten był daleko mniej korzystnym dla ludności polskiej, mimo to na uniwersytecie królewieckim spotykamy w 1744 r. 119 Polaków pruskich nieszla­chec­kie­go pochodzenia. Od 1718 do 1720 r. wychodziła w Królewcu jedna z najstarszych gazet polskich „Poczta Królewiecka“. Z śmiercią ks. Albrechta przeszło księstwo na linią brandenburskich Hohenzollerów, ciągle jeszcze jako państwo hołdownicze Polski. Dopiero wielki kurfirst Fryderyk Wilhelm, korzystając z krytycznego położenia Polski podczas wojny z Szwecyą, umiał się wyzwolić z hołdownictwa traktatem welawskim, potwierdzonym w Oliwie (1660). Następca jego Fryderyk ogłosił księstwo pruskie, za zgodą cesarza niemieckiego, królestwem i koronował się w Królewcu (1701). Odtąd poczyna się agitacya przeciw żywiołowi polskiemu. Reskryptem z 2 marca 1724 r. zakazał król Polakom osiedlać się na pruskiej Litwie, z d. 24 marca zaś zabronił używać do kolonizacyi Żmudzinów, Żydów i Polaków. Największą klęską dla ludności polskiej Prus Książęcych był podział Polski, przez który Fryderyk II uzyskał wszystkie kraje swego czasu w pokoju toruńskim odstąpione, prócz biskupstwa warmińskiego, Gdańska i Torunia; dwa te miasta dostały mu się przy drugim podziale, Z ziem tych, z wyjątkiem Warmii, utworzone zostały Prusy Zachodnie, z Warmii zaś i wszystkich innych ziem pruskich Prusy Wschodnie. Z zabranych przy trzecim rozbiorze ziem utworzono Prusy Południowe albo Nowe Prusy Wschodnie; musiano je jednak w r. 1807 w pokoju tylżyckim Francyi odstąpić, która z obwodu gdańskiego wolne miasto utworzyła, a inne ziemie do księstwa warszawskiego wcieliła. Po upadku Napoleona zabrały Prusy jeszcze ziemie chełmińską i michałowską. W r. 1824 połączono Wschodnie i Zachodnie Prusy w jedną prowincyą, a 1 kwietnia 1878 podzielono je znowu na Wschodnie i Zachodnie. Po upadku Rzpltej zniemczenie szla­ch­ty i osad polskich stało się tylko kwestyą czasu, tem więcej, że kierunek polityki pruskiej wobec Polaków przybrał charakter wyraźnie nie przyjazny. Powoli znikł język polski z urzędów, sądów i szkół. Aby zaś zniemczenie pszyśpieszyć, usunięto inteligencyą polską, to jest szla­ch­tę; w tym celu wywłaszczył naczelny prezes prowincyi pruskiej Schoen obywatelstwo polskie, zalegające po wojnach francuzkich z procentami od pożyczek zaciągniętych w landszafcie królewieckiej. Udzielał zaliczek Niemcom z innych prowincyi sprowadzonym, by wykupili wystawione na sprzedaż majątki polskie. W ten sposób znikła szla­ch­ta w Prusach Książęcych. Lud zaś w skutek tego pozbawiony przewodników, bądź zniemczył się, bądź też zachowując język, zatracił poczucie łączności z macierzą. Obszerniej o Prusach Wschodnich czytać można u Kętrzyńskiego, O ludności polskiej w Prusach niegdyś krzyżackich; Toeppena, Hist. comp. Geographie v. Preussen; Das Reichspostgebiet; Handbuch des Grundbesitzer in Ost-Preussen; Lohmeyer, Geschichte v. Ost. u. Westpreussen; Sieniawski, Biskupstwo warmińskie. Ad. N.

Prusy Wschodnie Nowe, niem. Neu-Ost Preussen, była ta nazwa urzędowa dana prowincyom polskim zabranym przez Prusy na mocy traktatów podziałowych z 25 września 1793 r. i 3 stycznia 1795 r. Nazwą tą objęto: ziemię dobrzyńską, obszar województwa i biskupstwa płockiego, większą część Mazowsza (ziemie: zakroczymska, ciechanowska, różanska, nurska, łomżyńska, wizneńska), większą część wojew. trockiego, małą część Żmujdzi po lewym brzegu Niemna. Wisła, Bug i Niemen były naturalnymi granicami tej nowej prowincyi. Od Niemirowa nad Bugiem (o 3 mile od Brześcia) aż do Grodna ciągnęła się 30 milowa powyginana linia graniczna od posiadłości rossyjskich. Ziemię dobrzyńską i wojew. płockie, już w 1793 r. oderwane, zaliczono pierwotnie do Prus Południowych lecz od 1796 r. włączono je w skład Nowo-Wschodnich Prus. Prowincyą tę rozdzielono na dwie kamery: płocką i białostocką. Według przybliżonego obliczenia (Holsche) miała płocka kamera 350 mil kwadr., 48,975 dymów (1796) i licząc po 6 dusz na jeden dym, 293,950 mk., białostocka zaś 565 mil kwadr., 88,911 dym. i 512,785 mk. Ogółem 915 mil kwadr. i 806,735 mk. Gdy w 1807 r. utworzone zostało księstwo warszawskie w skład jego weszła cała kamera płocka, zaś kamerę białostocką na mocy traktatu tylżyckiego (7 lipca 1807 r.) rozdzielono między księstwo a Rossyą, która otrzymała tak nazwany obwód bia­ło­sto­c­ki.

Prusy Zachodnie, dawniejsze P. Królewskie, część Pomorza, obecnie jedna z 12 prowincyi królestwa pruskiego, już w części opisano w artykułach Gdańsk i Kwidzyn a pod względem kościelnym w artyk. Chełmno. Tu dajemy tylko uzupełniające szczegóły. Nazwa: Kronikarz pruski Hartknoch pisze: Porussi et contracte Prussi dicti esse videntur hi populi nostri quia fuerunt accolae Rnssorum“ (ob. Voigt, Gesch. Preus., I, 672). Drudzy wywodzą tę nazwę od „Rusy“, prawej odnogi Niemna. Rozmaite etymologie zestawił Voigt (l. c., 666—673). Układ powierzchni. P. Zachodnie zajmują część niziny sarmackiej. Charakterystyczna cechą ich obszaru stanowi występująca tu wyżyna baltycka, która od obfitości jezior na niej rozłożonych nosi nazwę Pojezierza (Seenplatte). Wyżynę tę, ciągnącą się ze wschodu na płn.-zachód, dzieli Wisła na dwie części. Wschodnia sięga aż do Drwęcy, zachodnia aż do nizin Noteci. W pow. kartuskim dochodzi wyżyna do najwyższego wzniesienia w spiczastej górze (Thurmberg) w pasmie szymbarskich gór pod Kartuzami, wznies. 1020 stóp npm. Ku Wiśle i Baltykowi opadają te wyżyny dość ostro, tak ze niżej położone okolice nadwodne zabezpieczać trzeba groblami. Przeciętne wzniesienie wynosi w pow. kartuskim 235 mt., w kościerskim 171 mt., człuchowskim 170, wejherowskim 152, chojnickim 151, wałeckim 139, złotowskim 137, tucholskim 133, gdańskim 132, świeckim 99 a w starogardzkim 98 mt. Na całem pojezierzu porozrzucane są liczne głazy erratyczne, przeniesione ze Szwecyi przez lodowce. Największe znajdują się pod Przetoczynem w pow. wejherowskim, dalej w Granicznej Wsi (pow. gdański), przy Chłapowie (pow. wejherowski) tuż nad Baltykiem, w Wierzycy między Peplinem a Wierzycą. Największy może w całej prowincyi jest głaz pod Nową Hutą (pow. kartuski), obejmujący około 93 mt. sześciennych. Niedaleko dworca kolei żelaznej w Laskowicach, pod Belnem, leży wielki głaz, ośm stóp wysoki, 28 kroków w obwodzie mający, z jednej strony są na nim wyżłobione progi, wklęsłość zaś na powierzchni pozwala domyślać się iż stanowił ołtarz ofiarny. Odrębnemi od wyżyny bałtyckiej są góry elbląskie, dochodzące w t. z. Górze Maślanej (Butter-Berg), pod wsią Trunz, 632 st. npm. Najżyzniejszemi są niziny wzdłuż Wisły położone, zwłaszcza Żuławy przy jej ujściu. Przeciwnie t. z. Puszcza Tucholska (Tuchler-Heide), między Czarną Wodą i Brdą, jest mało urodzajna i w znacznej części sosnowemi borami pokryta. Stosunki hydrograficzne i komunikacye przedstawione zostały już wyżej (ob. t. II, 536 i V, 24).

Klimat P. Zachodn. jest morskim, ztąd wilgotny, zmienny, ostry. Najczęstsze są wiatry zachodnie, dosyć częste południowe i północne, najrzadsze wschodnie. Lato trwa krótko, upały dochodzą średnio 24, wyjątkowo 28° R., zima jest długa, mrozy sięgają 22° R. Nad brzegami morza rozpoczyna się zima później, ale trwa dłużej. Wiosna nastaje zazwyczaj dopiero w końcu kwietnia. Północne wiatry i nocne przymrozki, aż do początku maja trwające, opóźniają rozwój roślinności, W połowie maja temperatura znów nagle się obniża o 6 do 12 stopni. U ludu powstało przysłowie, że wtedy panują surowi panowie: Mamert, Pankracy, Serwacy i Bonifacy (11—14 maja). Burze i pioruny bywają w czerwcu częste. Jesień jest pogodniejszą niż w północnych Niemczech. Przeciętne ciepło wynosi według 20 letnich spostrzeżeń na półwyspie Helu 6,0° R., w Gdańsku (9 mt. npm.) 6,22R., w Szymborku w pow. kartuskim (250 mt. npm.) 4•55, w Chojnicach (155 mt.) 5•35 R. Obok Orzysza w Prusach Wschodnich są Chojnice najzimniejszym punktem w całej prowincyi. Roczna ilość deszczu wynosi w Gdańsku 475 mlm., w Chojnicach 487 mlm. Wegetacya trwa 4½ do 5 miesięcy.

Dzieje, obszar i podział. Po pierwszym podziale Polski utworzono z dawniejszych Prus Królewskich prowincyą, którą rozkazem gabinetowym z d. 31 stycznia 1773 r. nazwano Prusami Zachodniemi. Warmią wcielono do Prus Wschodnich, a Gdańsk i Toruń należały jeszcze do Polski. Za to przyłączono do P. Zachodn. wschodnio. pruskie miasta: Kwidzyn, Prabuty, Susz i Iławę z ich okręgami, a r. 1775 także Nadnotecie (Netze-distrikt). Najwyższą dla rzeczonej prowincyi władzą administracyjną była t. z. izba spraw wojennych i królewszczyzn (Westpreussische Kriegs und Domaenen-Kammer) w Kwidzynie. Na jej czele stał z początku prezydent, od r. 1791 zaś naczelny prezes, W skutek drugiego podziału Polski wcielono r. 1793 także Gdańsk i Toruń do Prus Zachod. i od tego czasu nie zaszła aż do r. 1807 żadna zmiana co do terytoryum tejże prowincyi. Zawarty w r. 1807 traktat tylżycki, mocą, którego utworzono księstwo warszawskie, oderwał od Prus Zach. większą część Nadnotecia, mianowicie pow. inowrocławski i bydgoski w całości, z pow. zaś kamieńskiego i wałeckiego większą część, dalej dawniejsze województwo chełmińskie, czyli nowo utworzone powiaty chełmiński i michałowski, z wyjątkiem Grudziądza i trzech wsi pomiędzy fortecą a ujściem Osy położonych, wreszcie Gdańsk z dwumilowym okręgiem. Izbę spraw wojennych nazwano mocą rozkazu z d. 26 grudnia 1808 r. regencyą zachodnio-pruską. Gdy r. 1815 uchwałą traktatu wiedeńskiego zniesiono księstwo warszawskie, wcielono napowrót województwo chełmińskie i Gdańsk do Prus Zachod. Prócz odłączonych w 1803 r. ziemi lęborskiej i bytowskiej, podzielono prowincyą zach.-pruską na dwa obwody regencyjne: gdański i kwidzyński i ustalono rozgraniczenie dotąd trwające, tak, że Prusy Zachodnie obejmują dziś całe Prusy Królewskie, z wyjątkiem księstwa warmińskiego, oraz cztery powiaty: złotowski i wałecki, oderwane od Wielkopolski i kwidzyński i suski, należące przedtem do Prus Książęcych. W r. 1824 połączono Prusy Zachodnie i Wschodnie w jedną pruską prowincyę, ale r. 1878 znów je rozdzielono (ob. Niektóre wiadom. o archid. pomorskim przez Hildebrandta, 1865, str. 80). Prusy Zach. leża między 52° 50' 24" i 54° 50' 8" północn. szer. a 33° 38' 1" i 37° 38' 55" wsch. dł. od Ferro i graniczą na północ z morzem Baltyckiem, na wschód z P. Wschodniemi, na południe z królestwem polskiem i w. ks. poznańskiem, na zachód z Brandenburgią i Pomeranią. Obszar wynosi 25,584 klm. kwadr. czyli 463 mil kwadr. Gdański obwód regencyjny dzielił się dotychczas na 9 powiatów (w opisie Gdańskiej reg., t. II, 530—podano 8 pow., bo opuszczono elblągski wiejski). Kwidzyński obwód regenc. zawierał 14 powiatów. W r. 1887 utworzono, celem wzmocnienia żywiołu niemieckiego, w obwodzie reg. kwidzyńskiej jeszcze jeden powiat wąbrzeski, a w obwodzie regencyi gdańskiej trzy: tczewski, pucki i rozdzielono gdański na górny i dolny. Zamierzono obok wąbrzeskiego utworzyć jeszcze drugi nowy powiat nowski i wyznaczono już jego obszar, lecz projekt ten nie został zatwierdzonym ostatecznie. Pow. tczewski będzie miał 51,583 ha i ma liczyć około 29,380 dusz; pow. gdański górny będzie miał 40,954 ha i 39,405 mk. (22,103 katol.); gdański dolny 42,469 ha i 34,114 dusz, lecz tylko 4370 katol., wreszcie pucki 58,173 ha i 24,699 dusz (19,409 katol.). Do pruskiej izby poselskiej wybierają P. Zach. 22 posłów i 11 do izby panów. Przy wyborach do sejmu pruskiego został nowy powiat wąbrzeski połączony z obwodem wyborczym toruńsko-chełmińskim, pow. tczewski z obwodem wyborczym kościersko-starogardzkim. Inne nowo utworzone powiaty głosują razem z temi, z których zostały utworzone. Głosowanie jest jawnem i odbywa się w trzech klasach, stosownie do wysokości podatku. Ten podział a przytem sztuczne łączenia pojedynczych okręgów są przyczyną, że tylko okręgi wejherowsko-kartuski i lubawski wybierają trzech Polaków. Do parlamentu niem. obiera prowincya 13 posłów. Łączą się zwykle po dwa powiaty w jeden okrąg wyborczy. Głosowanie odbywa się tajnie i nie według systemu klasowego lecz jest powszechne. Wedle liczebnego stosunku ludności polskiej do niemieckiej powinna pierwsza wybierać 5 do 6 posłów. W całych P. Zach. oddano przy wyborach w 1881 r. do 148,000 głosów, z których około 68,000 padło na kandytatów polskich, do 80,000 na Niemców, licząc w to kandydatów katol. centrum. W r. 1884 przy wyborach rozstrzygających oddano około 180,000 głosów; w tem około 75,000 głosów polskich, 105,000 niemieckich, licząc w to głosy na kandydatów centrum, z których obrano jednego. Posłów polskich obrano 5, niemieckich zaś 8. Zwycięztwo Polaków jest niewątpliwe w okręgach: Wejherowo-Kartuzy, Kościerzyna-Starogard i Chojnice-Tuchola. W pierwszym było w r. 1884 12,754 głosów polsk., 3832 niem.; w drugim 12,136 polsk., 5341 niem.; w trzecim 7462 polsk., 2917 niem. W trzech okręgach, mianowicie: Elbląg-Malbork, Gdańsk miasto i Wałcz komitet polski zwykle kandydatów swych nie stawia ze względu na małą liczbę polskiej ludności. Powiat gdański wybiera zwykle kandydata centrum. Z pozostałych 6 okręgów jeden Złotów-Człuchowo nie przedstawia lepszych widoków dla polskiego kandydata. W pozostałych natomiast pięciu zacięta zawsze wre walka, a szala zwycięztwa przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Tylko w lubawsko-suskim okręgu nieudało się Polakom jeszcze nigdy zwyciężyć, ale stosunek bywał taki, iż w r. 1881 Niemiec miał głosów 7177, Polak zaś 6829, a w r. 1884 Niemiec 8405, Polak 6954. Okrąg wyborczy Sztum-Kwidzyn wysłał w r. 1867 do parlamentu Polaka. W r. 1878 kandydat polski miał 7406 głosów, niem. 7675, w r. zaś 1881 Polak 6789, Niemiec 7360; w r. 1884 pozyskał Polak 6274, a obydwaj kandydaci niemieccy 6938 głosów. I w tym okręgu większość niemiecka jest bardzo nieznaczna. Najwięcej ważą się losy w okręgach Grudziądz-Brodnica, Swiecie i Toruń-Chełmno. W pierwszym z nich r. 1881 polski kandydat otrzymał 8859 głosów a Niemiec 7748. Okrąg wyborczy Świecie reprezentował w r. 1874 i 1881 Polak, który w ostatnim roku otrzymał 5694 głosów, podczas kiedy na Niemca padło tylko 4937 głos. W r. 1884 zwyciężył 5403 głosami Niemiec Polaka, który miał tylko 5100 głosów. W okręgu Toruń-Chełmno polski kandydat otrzymał w 1884 r. 9253 głosów, niemiecki zaś tylko 8787 głosów.

Posiadłości ziemskie. Według statystyki Holschego (Geographie und Statistik Westpreussen) w 1806 r. było w P. Zach. 765 dóbr szla­che­c­kich. Z tych 544 znajdowało się w ręku Polaków a tylko 221 w ręku Niemców. Dziś stosunek ten zmienił się na niekorzyść Polaków. Podług urzędowych danych w 1886 r. liczono w ogóle 2064 wsi. Dóbr (Gutsbezirke) było w obwodzie reg. kwidzyńskiej 639, obejmujących 550,828•95 ha; z tych posiadał fiskus 30,176•62 ha. Z 420,651•83 ha, należących do osób prywatnych, przypada 523 dóbr z 336,563•49 ha na własność Niemców a tylko 116 z 84,115•23 ha należy do Polaków. W obwodzie reg. gdańskiej znajduje się 448 dóbr, mających 315,852•13 ha. W rękach prywatnych pozostaje 201,880 ha; z tych 236 dóbr z 183,411•52 ha należy do Niemców, a 42 z 18468•48 ha do Polaków. Wielkie prywatne posiadłości, liczące przynajmniej 150 ha, obejmują w obwodzie reg. kwidzyńskiej 426,441 ha; z tych Niemcy mają, 336,536 ha, Polacy tylko 84.115 ha. W ostatnich 25 latach przeszło w ręce niemieckie 36,864 ha, w polskie 4902 ha, więc posiadłości polskie zmniejszyły się o 31,092 ha. W obwodzie reg. gdańskiej obejmują wielkie posiadłości 201,880 ha i to niem. 183,412, polsk. 18,428 ha. Posiadłości, obejmujące więcej jak 100 ha stanowią w P. Zach. 47•1%, od 10—100 ha, 42•4%, od 1—10 9•1 %, wreszcie niżej 1 ha liczące 1•3%. W r. 1887 uchwaliła pruska izba poselska 100 milionów mrk na środki ku wzmocnieniu żywiołu niemieckiego w wschodnich prowincyach, t. j. w P. Zach. i Poznańskiem. Ustanowiona ku temu komisya kolonizacyjna skupuje teraz polskie dobra i nabyła już klucz ryński w pow. toruńskim, dalej Ostaszewo w tymże samym powiecie, obejmujące 1600 mr. za 230,000 mrk; wś Bobrowo w pow. brodnickim, przeszło 3000 mr. za 6000,000 mrk, Dolnik i Paruszkę, w pow. złotowskim, dalej Kijewo w pow. chełmińskim za 370,000 mrk i dobra Lipusz w pow. kościerskim za 135,000 mrk. Aby dalszym stratom zapobiedz, założyli Polacy bank ziemski w Poznaniu, z kapitałem zakładowym wynoszącym 3 mliony marek. Towarzystwo to rozpocznie już wkrótce swą działalność.

Oświata. Uniwersytetu nie posiada obszerna prowincya. Gimnazya są: katol. w Chełmnie, Chojnicach, Wałczu i Wejherowie, ew. w Gdańsku 2, w Elblągu, Grudziądzu, Malborku, Kwidzynie i Toruniu; symultanne w Starogardzie i Brodnicy; t. z. realne gimnazya są: w Gdańsku 2, dalej w Elblągu i Chełmnie. Progimnazya są: katol. biskupie w Peplinie; symultanne: w Kościerzynie, Frydlądzie, Lubawie, Nowem Mieście i Świeciu; realne progimnazya istnieją i to symultanne: w Tczewie, Toruniu, Jankowie, Prabutach i w Chełmnie. Kwidzyńskie zostało 1885 r. zniesione. Oprócz tego jest w Gdańsku akademia handlowa, w Malborku szkoła rolnicza i w Nowymdworze (Tiegenhof) wyższy zakład dla chłopców. Wyższy katol. zakład dla dziewcząt z pensyą istnieje W Kościerzynie; symultanne są prawie w każdem mieście. Seminarya nauczycielskie katolickie istnieją: w Kościerzynie, Grudziądzu i Tucholi; ewangielickie: w Frydlądzie, Lubawie i Malborku; zakłady dla preparandów: katol. w Radzynie, ewang. w Starogardzie. Szkoła kadetów w Chełmnie, ma być przeniesiona do Koszalina w Pomeranii. Zakłady dla głuchoniemych są w Malborku i Człuchowie, dla niewidomych w Koenigsthal pod Wrzeszczem (Langfuhr). Szkół ludowych w 1886 r. było 2066. W 1886 r. przypadało w obwodzie regencyjnym gdańskim 72 dzieci na jednego nauczyciela, w kwidzyńskim 82. Na 10,000 rekrutów przypadało w P. Zach. w 1875/6 r. 1101, w 1885/6 tylko 666 nieumiejących czytać.

Dziennikarstwo polskie w P. Zach. zaczęło się rozwijać dopiero od r. 1848. W tym roku zaczęło wychodzić drukiem i nakładem Józefa Gółkowskiego w Chełmnie pismo tygodniowe p. t. „Szkoła Narodowa“. Dnia 4 lipca 1849 r. wyszedł pierwszy numer tygodnika p. t. „Katolik dyecezyi chełmińskiej“, także drukiem i nakładem Józefa Gółkowskiego, redagowany z początku przez kś. Pokojskiego w Kijewie, a po jego zgonie przez kś. Kręckiego, prob. w Starogrodzie. W końcu września r. 1851 „Katolik“ przestał wychodzić dla trudności wynikających z nowego prawa prasowego. W r. 1850 począł tenże Gółkowski wydawać tygodnik „Nadwiślanin“ z dodatkiem „Przyjaciel Ludu“, Początkowo nie miał debitu pocztowego, później wychodził trzy razy w tygodniu. Redaktorem był Ignacy Danielewski, ale podpisywał pismo jego teść Józef Gółkowski. Z „Nadwiślanina“ przekształcił się z początkiem r. 1867 na jedyne codzienne czasopismo „Gazeta Toruńska“, którą z kolei redagowali dr. Władysław Łebiński, potem dr. Szymański, Rakowicz, Glinkiewicz, Ign. Danielewski aż do r. 1886, a obecnie dr. Karol Graff. „Gaz. Toruńska“ kosztowała dawniej 4 marki 25 fen., teraz 3 marki i stoi na gruncie czysto religijnym. W 1861 r. powstało w Chełmie zasłużone pismo ludowe „Przyjaciel Ludu“, wychodzący następnie jako osobne pismo raz na tydzień (75 fen. kwart.); w czasie swego rozkwitu liczyło 6000—7000 abon. Jego założycielem i redaktorem był Ignacy Danielewski. W 1850 r. wyszedł „Kalendarz polski“ nakładem Gółkowskiego. Już przedtem wychodził u Lambeka w Toruniu Kalendarz Sierp-Polaczka (t. j. Juliusza Preissa). „Przyjaciela Ludu“ nabył później Tomaszewski, który go teraz wydaje w Poznaniu. Danielewski r. 1875 zaczął wydawać „Przyjaciela“ razem z miesięcznym dodatkiem „Gazetką dla dzieci“ (75 fen. kwart.). W r. 1869 pojawiły się dwa pisma rolnicze: „Piast“ w Chełmnie i „Rolnik“ w Peplinie, jednak zaledwie 2 lata się utrzymały. Na ich miejsce wystąpił „Gospodarz“, który dotąd co sobotę wychodzi w Toruniu (60 fen. kwart.). W 1869 r. pojawił się w Peplinie „Pielgrzym“, którego założycielem i pierwszym redaktorem był kś. Keller, prob. w Pogódkach († 1872 r.). Po jego śmierci podpisywali się redaktorowie z kolei Stan. Roman, Franciszek Wyrębski i Edward Michałowski. „Pielgrzym“ wychodził początkowo raz w tydzień, przez kwartał r. 1872 z dodatkiem „Podarek dla dzieci“, od r. 1876 dwa razy tygodniowo, a od r. 1877 trzy razy. Od 1 stycznia 1881 r. do 30 czerwca 1883 r. wychodził tygodnik czysto religijny p. t. „Krzyż“, który od lipca 1883 r. stanowi niedzielny dodatek „Pielgrzyma“ (1 mrk 50 fen. kwart.). Obecnie istnieją cztery czasopisma: „Gazeta Toruńska“, „Przyjaciel“, „Gospodarz“ i „Pielgrzym“, z których dwa: „Pielgrzym“ i „Przyjaciel“ dołączają dodatki. „Pielgrzym“, obecnie najwięcej rozpowszechnione w Prusach Zach. czasopismo, miewa latem przeszło 2000, zimą około 2500 abonentów. Dawniej wydawał jeszcze Chociszewski „Przyjaciela dla dzieci i młodzieży“ w zeszytach a Danielewski „Niańkę“. Wychodził także w Chełmnie po raz drugi „Katolik“ (r. 1869), później wydawany przez Karola Miarkę na Górnym Szląsku. Kalendarzy wychodziło dwa w Toruniu, jeden w Pelplinie i jeden w Chełmnie. Do podniesienia oświaty przyczyniają się także niemało liczne biblioteczki ludowe, istniejące w wielu wsiach i miastach, a także i stowarzyszenia śpiewaków i przemysłowców, które co rok dają przedstawienia teatralne. Między stowarzyszeniami najstarszem jest Towarzystwo Pomocy Naukowej w Chełmnie, założone r. 1849, które w roku 1885—86 wydało na wsparcie uczącej się młodzieży 4498 mrk, i sumę tę rozdzieliło między 7 medyków, 3 filologów, 5 teologów, 2 prawników, 1 górnika, 1 weterynarza, 1 farmaceutę i 1 malarza (razem 2999 mrk); prócz tego 31 gimnazyastom 1059 mrk. W 1875 r. założone zostało w Toruniu za inicyatywą Zygmunta Działowskiego z Mgowa Tow. Naukowe. Jego celem jest zbieranie i przechowywanie wszelkich pamiątek i zabytków krajowych, mianowicie do przeszłości Prus Zach. się odnoszących, tudzież przedmiotów naukowych, oraz pielęgnowanie nauk i umiejętności w języku polskim. Tow. to dzieli się na 3 wydziały: teologiczny, lekarsko-przyrodniczy i historyczno archeologiczny, który dotychczas najwięcej rozwinął żywotności i wydał kilka roczników zawierających ciekawe artykuły o Prusach Zachod. Istnieje też w Toruniu polskie muzeum, bogate w cenne starożytne zabytki. Jest tam wiele urn twarzowych na całą Polskę wyłącznie w Prusach Zach. się znachodzących, także kilka czerepów i jedna cała urna z rodzaju symbolicznych, rzadkości nadzwyczajnej, nadto broni kamiennej, brązowych narzędzi i ozdób znaczna ilość i umiejętnie ułożony zbiór numizmatyczny. Biblioteka także się pomnaża (ob. Roczn. Towarz. Naukowego w Toruniu, r. 1884, str. 103). W Toruniu istnieje także bogate muzeum zach.-pruskie, około którego najwięcej się zasłużył Działowski. Celem podniesienia dobrobytu włościan zaczęto przed kilkunastu laty zakładać towarzystwa rolnicze. Zarządy tych towarzystw sprowadzają poprawne nasiona zbożowe, pastewne i ogrodowe, szczepy drzew owocowych i ułatwiają zgłaszającym się nabycie potrzebnych narzędzi i sprzętów. Nie małą dzwignią dla ludu są także liczne polskie instytucye kredytowe. Na czele takowych stoi toruński bank kredytowy. Za nim idą spółki pożyczkowe, których w Prusach Zach. mamy 23, należących do związku spółek zarobkowych. Do najstarszych należą Brodnica i Golub, w których spółki już r. 1862 założone zostały; za niemi następuje Gniew (1864), Bobowo (1866), 1867 Starytarg i Toruń, 1868 Tuchola. Nowszej daty są spółki w Czersku, Lisewie, Wąbrzeźnie, Nowem, Sztumie, Pierzchowicach, Lidzbarku, Lubawie, Brusach, Drzycimiu, Lubiewie, Chełmnie, Chełmży, Kowalewie, Górznie i Łasinie. Stowarzyszenie św. Bonifacego i Wojciecha dla dyecezyi chełmińskiej wspiera ze składek duchownych i szkoły śród protestanckiej ludności istniejące. Duchownych utrzymuje ono w Dąbrownie, Suszu, Działdowie, Gowidlinie, Iławie, Nidborku, Ostródzie i w Christfelde pod Człuchowem, szkoły zaś katolickie w Działdowie, Iławie, Marcinkowie, Nidborku i Suszu. Nadto opiekuje się nabożeństwem w Zełwałdzie i Morągu a nauką religii w Bukówcu i Karwach w parafii rozłazińskiej, w Cieplewie pod św. Wojciechem i w 7 szkołach parafii giemlickiej. W r. 1882 przybyła jeszcze na miejsce dwóch szkół wspieranych nowa w Narzymiu. W 1883 r. wynosił dochód 10,052 mrk 64 fen., rozchód 14,369 mrk, r. zaś 1885 złożyła dyecezya 20,229 mrk 94 fen. Stowarzyszenie św. Józafata wysyła co rok kilka tysięcy marek dla zmartwychwstańców w Adryanopolu na utrzymanie misyi bułgarskiej. Dla wspierania ubogich rodzin istnieją w dyecezyi stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, mianowicie w Peplinie, w Chełmnie, Lubawie, Wejherowie, Gdańsku, Toruniu, Grudziądzu, Chojnicach i w Czersku. Domy chorych utrzymują w Gdańsku siostry boromeuszki, w Kamieńcu elżbietanki, w Chojnicach franciszkanki, w Peplinie, Lubawie, Chełmnie, Wejherowie, Tczewie i Bysławku siostry miłosierdzia reguły św. Wincentego a Paulo. R.1878 powstało w Toruniu Tow. Pomocy Naukowej dla dziewcząt, starające się o gruntowne wykształcenie swych stypendystek w gospodarstwie domowem, krawiecczyznie i innych odpowiednich rzemiosłach. R. 1869 zawiązało się także w Toruniu Tow. ku wspieraniu moralnych interesów ludności pol. pod panowaniem pruskiem. Celem Tow. jest skupić siły intelektualne i środkami prawnemi wspierać moralne interesa ludności pol. a) na wewnątrz przez podniesienie oświaty, b) na zewnątrz przez wpływanie na opinię publiczną w kraju za pomocą prasy i przez starania u rządu i reprezentacyji kraju o uszanowanie i równouprawnienie narodowości pol. w całem państwie pruskiem (ob. Rocz. Tow. Nauk. w Toruniu, r. 1884, str. 102).

Ludność. Wedle statystyki rządowej liczyły Prusy Zachodn. w 1867 r. 1,282,842 dusz; 1871 r. 1,314,611; 1875 r. 1,343,057; 1880 r. 1,405,898; 1885 r. 1,408,229; więc w ostatnich 5 latach pomnożyła się ludność tylko o 2331 dusz, czyli o 0•15%, podczas kiedy w całem królestwie pruskiem wzrosła o 3•79%. Ludność wiejska zmniejszyła się nawet w ostatnich 5 latach, czego przyczyną jest wychodztwo do Ameryki, dokąd r. 1883 z Prus Zach. udało się 13,749 osób; dalej szukanie roboty w Westfalii i Saksonii, a wreszcie wydalanie Polaków nieposiadających pruskiego indygenatu, których liczba według urzędowych spisów aż do 1 stycznia 1887 r. wynosiła 28,695 osób. W obwodzie reg. gdańskiej przypada na 1 milę kwadr. 3638 dusz, w kwidzyńskiej 2480, w calem państwie pruskiem 3911. Co do wyznania, to r. 1784 liczono w Prusach Zach. 203,721 kat. a 122,201 ew. R. 1817 było tu według rządowej statystyki o 31,463 protestantów więcej niż katolików. W r. 1826 przewyższali protestanci katolików już tylko o 19,165. W r. 1864 wynosiła większość protest. 25,553. Ale w r. 1880 stosunek się zmienił; katolików było 693,719, a protest. tylko 682,735, a zatem 10,984 mniej niż kat. Żydów było 1880 r. 26,000. Menonitów, których r. 1875 liczono 12,300, włączano do protest. Spis ludności z d. 1 grudnia r. 1885 wykazał, że w ogólnej cyfrze 1,408,229 mk., było 701,842 katol., 667,255 prot., 24,654 żydów, około 10,000 zaś przypada na inne wyznania. Co do narodowości, to według rządowej statystyki z r. 1885 było w reg. gdańskiej 137,000 Polaków, w kwidzyńskiej 280,000, razem 417,000, ale liczba ta jest za nizka, możemy śmiało twierdzić, iż ludność polska przenosi pół miliona. Miast liczą Prusy Zach. 55, między niemi 7 mających więcej niż 10,000 mk. Gdańsk liczył 1885 r. 114,822 dusz, 1880 r. zaś 108,551; Elbląg 1885 r. 38,286, 1880 r. 35,842; Toruń 23,914 (1880: 20,617); Grudziądz 17,336, (1880: 17,321); Tczew 11,143 (10,939); Malbork 10,122 (9559); Chojnice 10,056 (9096); Chełmno 9979 (9937); Kwidzyn 8080 (8238); Mokre wś 6827 (5244); Wałcz 6655 (6568); Starogard 6619 (6253); Orunia wś 5713 (5513); Brodnica 5465 (5801); Wejherowo 5146 (4715); Jastrowie 5047 (5456); Chełmża 4969 (3429); Lubawa 4724 (4857); Nowe 4722 (4947); Wąbrzeźno 4655 (4498); Iława 4574 (4126); Gniew 4499 (4715); Prabuty 4302 (3718); Kościerzyna 4207 (4283); Copoty targowisko 4083 (3543); Złotowo 3883 (3921); Oliwa wś 3838 (3922); Sępolno 3643 (3736); Lidzbark 3565 (3820); Pruski Frydląd 3472 (3597); Człuchowo 3278 (3252); Kiszpork 3234 (3284); Krajenka 3216 (3531); Tuchola 3062 (3066); Susz 3052 (3044); Hamersztyn 2960 (2956); Skarszewy 2919 (2662); Tolkmicko 2845 (2896); Czersk wś 2760 (2356); Nowydwór 2749 (2646); Nowe Miasto 2679 (2742); Golub 2637 (2893); Pangritz wś 2538 (2240); Stutthof 2460 (2394); Frydląd Marchijski 2439 (2498); Baldenburg 2399 (2419); Nitych 2375 (2145); Pruszcz wś 2370 (2135); Kartuzy 2300 (2179); Sztum 2240 (2210); Kisielice 2188 (2298); Łasin 2186 (2286); Człopa 2175 (2156); Sypniewo 2144 (2378); Peplin 2117 (2049); Tuczno 2045 (2045); Biskupiec 2027 (1966); Skurcz wś 2014 (2084); Radzyń 1941 (1879); Puck 1880 (2019); Kamień 1703 (1737); Więcbork 1668 (1661); Górzno 1620 (1799); Gardeja 1150 (1205); Lendyczek 980 (1029); Kurzętnik 941 (974).

Stosunki etnograficzne. Północną część Prus Zach. między Baltykiem, zatoką Pucką i Gdańską, górną Brdą a Pomeranią zajmują, Kaszubi (ob. t. III, 904), Ziemię tę zowią Niemcy „Modrą Krainą“ (Das blaue Laendchen) a górzystą okolicę koło Kartuz „Szwajcaryą kaszubską“. W okolicy Lignów w pow. kwidzyńskim i starogardzkim, wzdłuż lewego brzegu Wisły, między Gniewem a Subkowami, mieszkają na t. z. Fetrach Feteraki. Jedni utrzymują, że ta nazwa powstała z niem. „Futter Boden“ (tłusta ziemia), bo gleba tu rzeczywiście jest bardzo urodzajna, drudzy że od niem. „Vetter“, t. j. kuzyn; Feteraki są bowiem między sobą często spokrewnieni i tak się nawzajem zwykli zagadywać. Wsie przez nich zamieszkałe są: W. i M. Słońca, M. Garc, Grębliny, W. Garc, Rudno, Walichnowy i Walichnówki, Lignowy i Sprudowo. Feteraki są Niemcami luterskiego wyznania; zdaje się, że się tu osiedlili już za czasów krzyżackich. Północną część pow. starogardzkiego i część pow. kwidzyńskiego po lewym brzegu Wisły zamieszkują Kociewiacy (ob.). Południową część pow. starogradzkiego zajmują Lasaki, mieszkający w wykarczowanej po większej części, mało urodzajnej okolicy, stanowiącej kończyny borów tucholskich. Wiele wsi lasackich przypomina już samą nazwą swoje lesiste otoczenie. Są, niemi: Czarnylas, wś parafialna, niejako stolica Lasaków, z bardzo starym murowanym kościołem; dalej Bukowiec, jedna z najmożniejszych wsi w tutejszej okolicy, i Zelgoszcz. Mieszkańcy tych wiosek trudnią się głównie rolnictwem, gdyż gleba tu dosyć urodzajna, a rozległe łąki umożebniają hodowanie bydła. Inne przez Lasaków zamieszkałe wsie są: Wda, Długie, Gęby, Głuche, Osiny, Kasperus, Krępki, Karzynki, Mermet, Osowo, Osówko, Ocepel, Osiek, Połom, Smolniki, Ziemianek, Lubichowo, Zajączek, Osieczno, Wyciny, Czarne, Szlaga i inne. W tych wioskach gleba po większej części piaszczysta, to też konia trudno tu ujrzeć, pracują w krowy. Chaty tu niepozorne, nizkie; rola mchem i wrzosem pokryta, lichy plon wydaje. Dla tego ubożsi szukają zatrudnienia w lesie, więc zimą wycinają, drzewo na opał i do budowli, które potem Czarną Wodą spuszczają w dalsze strony, Wyrabiają także z drzewa osinowego lub olszowego różne narzędzia, jako to łyżki, łopaty, kopanki, warzęchy itd., z któremi potem idą na jarmarki do Gniewu, Świecia, Nowego lub Peplina, by je spieniężyć. W lecie sadzą młode lasy, wypalają smołę i węgle drewniane dla fabryk i hamerni, hodują, pszczoły, zbierają jagody i grzyby lub pracują w cegielniach i innych fabrykach. Dawniej, kiedy tu jeszcze nie było żelaznych dróg, wyjeżdżali Lasacy z drzewem opałowem, rzadziej z deskami, w każdy wtorek i piątek już popołudniu z domu, nocowali w wioskach nad traktami leżącemi, n. p. w Dzierzążnie, a rano puszczali się w dalszą podróż na targi do Gniewu, Nowego, Peplina i Starogardu, tak że wieczorem znów byli w domu. Lasak jest wysoki, silny i zdrowy, uczciwy, bardzo religijny, na ozdobę kościoła obficie i chętnie daje, chociaż nie jest zamożny. Z Lasakami graniczą na południe Borowiacy, zajmujący sławne bory Tucholskie. W płd.-zachodnim pasie pow. chojnickiego, sięgając kończynami swemi w pow. tucholski i złotowski, mieszkają drobne kolonie Niemców dolno-saskiego pochodzenia, znanych w okolicy pod mianem „Kosznajdry“. Ludność ta żyje w swoim kole, unikając związku z obcymi, ztąd zachowała odrębny swój typ tak co do mowy, jako i zwyczajów i ubioru. Są oni katolikami gorliwemi. Kiedy i zkąd przyszli niewiadomo. Pochodzenie nazwy Kosznajdry nie jest dotąd wyjaśnione, równie jak ich dolno-niemiecka mowa. Prof. Schwemiński widzi wprawdzie w ich mowie dyalekt fryzyjski, ale przekonywających dowodów nie przytacza. Kwestya co do granic obszaru przez nich zamieszkałego jest sporną. Jedni twierdzą, że tylko 9 wsi: Niem. Ciechocin, Ostrowite, Sławęcin, Lichnowy, Silno, Pawłowo, Granowo, Obrowo i Piastoszyn są siedzibą Kosznajdrów. Drudzy chcą nietylko Obkaz, Dąbrówkę i W. Cerkwicę, leżące w pow. złotowskim, po lewej stronie Kamionki, ale nawet wszystkich Niemców katolików południowej połowy pow. człuchowskiego do Kosznajdrów zaliczyć. Dyalekt człuchowskich katolików nie mało się różni od dyalektu Kosznajdrów chojnickich, lubujących się w używaniu brzmień przyćmionych. Prawda, że niektóre różnice, jak n. p. wymawianie zgłoski ke, koe, trybem polskim przez: kie (Kelch—Kielch, Koenig—Kienig), wyrobiły się pod wpływem polskim, na który Niemcy człuchowscy nie byli tak wystawieni jak Kosznajdrzy chojniccy, ale mimo to różnica dyalektowa musi mieć przyczyny swe w różnicy okolic z których przybyli. Południowo-człuchowscy Niemcy w większej części przyjęli protestantyzm, Kosznajdrzy zaś chojniccy, w zbitej mieszkając masie, pozostali katolikami. Co do ziemi, z której przybyli, opiewa tradycya, jakoby nią była wschodnia Fryzya. Zdaje się, iż w tem jest coś prawdy. Ich język wykazuje niektóre cechy fryzyjskie, także zewnętrzna postać Kosznajdrów przypomina nieco ociężały typ chłopa fryzyjskiego. Pojawili się prawpodobnie już za czasów krzyżackich. Zamieszkany przez nich obszar leży po lewej stronie Kamionki, południową, swą granicą do niej przypierając, a więc na terytoryum krzyżackiem a nie polskiem. Wedle traktatu kaliskiego z r. 1343 rzeczka owa stanowiła granicę między dzierżawami polskiemi a krzyżackiemi. Nadto okolica owa, położona między Chojnicami a Tucholą, opierała się na warowniach tych miast krzyżackich. Wsie przez nich zamieszkałe nosiły nazwy polskie, które później albo na niemieckie zamienione, jak Silno na Frankenhagen, albo też z niemiecka przeinaczone zostały, jak Sławęcin na Schlagentin, Ciechocin na Cekzin, Ostrowite na Osterwick, Piastoszyn na Petzlin, Lichnowy na Lichnau, Pawłowo na Paglau, Granowo na Granau i Obrowo na Abrau. Widzimy ztąd zarazem, że osiedli oni nie w pustej bezludnej okolicy, lecz na zasiedlonych już obszarach, których ludność pierwotna wyginęła może przez wojny lub powietrze a w części pewno przez asymilacyą z przybyszami W latach 1850-52 nawiedziło morowe powietrze, czarną śmiercią zwane, wiele krajów Europy, między niemi też Polskę, Prusy i Pomorze. W Gdańsku padło około 14,000, w Elblągu około 7000 ofiar. Wiadomo, że Winryk v. Kniprode, zostawszy r. 1351 w. mistrzem, energicznie się zajął sprowadzeniem osadników zagranicznych, by na nowo zaludnić spustoszałe okolice. O Kosznajdrach pisał prof. Maroński w piśmie „Pielgrzym“ za 1885 r. Sama nazwa „Kosznajder“ dotąd nie wyjaśniona, zostaje być może w związku ze staropolskim wyrazem „kośmider“, oznaczającym człowieka ociężałego. Wyraz ten obecnie nie jest używany, ale w Prusach Zach. istnieją jeszcze dziś rodziny Kośmidrów. Pow. złotowski i przyległe powiaty od w. ks. poznańskiego zajmują Krajniacy, których siedziby Krajną (ob.) się zowią. Okolicę Tuczna zaś w pow. wałeckim nazywają Niemcy „Nippsches Gebiet“, t. j. „Niemiecką ziemią“. Niziny nadwiślańskie po obu jej brzegach, od Torunia aż pod Gdańsk, zajmują Holendry (ob.). Są to koloniści niem., po części ewangielicy, po części menonici. Trudnią się głównie rolnictwem i hodowlą bydła. Żyzne niziny przy ujściu Wisły nazywają się Żuławami. Są one zamieszkałe przez kolonistów niemieckich, najwięcej menonitów. Dalej na południe po prawym brzegu Wisły, między Nogatem, Wisłą, Ossą, Dzierzgonią (Sorge) i Druznem (Drausen-See) leży po większej części niemiecka i protestancka Pomezania. Między Wisłą, Ossą i Drwęcą leży ziemia Chełmińska, od początku polska, jak tego dowodzą nazwy grodów i wsi wymienione w przywileju łowickim z r. 1222. Więc kiedy ją na mocy darowizny Konrada Mazowieckiego zajęli Krzyżacy, był to kraj już zaludniony. Dalej na wschód leży ziemia Lubawska a na południe Michałowska.

Pzemysł rolniczy zatrudnia w Prusach Zach. 30•7 proc. ludności, rękodzielniczy 17•7, handlowy 6•7; pracuje w innych zawodach 44•9 mk. Obszar na rolę orną, ogrody, łąki i pastw. użyty wynosił 71•5 proc. całego terytoryum. Hodowla drobiu bardzo rozwinięta, tak samo i mleczarstwo. Przed 40 laty płacono za funt masła 50 fen., dziś zwykle 1 markę, za gęś dawniej 1 markę, dziś 3 do 4. Hodowla owiec na wełnę dziś się niebardzo opłaca, bo przed 40 laty kosztował centnar wełny 80—120 tal., dziś około 50; dopiero w ostatnim czasie cena powoli idzie znów w górę. Za to hodowla bydła na opas przynosi zysk dostateczny. W 1873 r. było w Prusach Zach.: koni 191,032, bydła rogatego 430,406, owiec 1,806,056, świni 241,073, kóz 41,310. Bydło lepszej rasy hodują głównie na większych posiadłościach. W wysokim stopniu rozwinięte jest leśnictwo. Lasy zajmują 22% całego obszaru. Największe są sławne bory tucholskie; we wszystkich przeważa sosna, która pokrywa 9/10 obszaru zalesionego. Tylko na mocniejszych gruntach trafiają się lasy dębowe, bukowe i brzozowe, na mokrych także olszowe. Pszczelnictwo na nizkim stoi stopniu, choć liczne lasy obfitego w tym względzie dostarczają materyału. Około r. 1880 liczono tylko 62,723 kószek. Istnieje jednak od r. 1884 w Gdańsku główne tow. pszczelnicze, liczące 29 filii i 555 członków. Rybołóstwem trudnią się nietylko mieszkańcy nadmorscy na Helu i Mierzei, lecz i ci, których osady leżą nad Wisłą lub jeziorami, w które Prusy Zach. obfitują. Na Helu złowili rybacy 1872 r. 1557 łososi, 300 pstrągów, 12,849 węgorzy, 1,223,847 śledzi i 36,500 fląder. Pod Piekłem chwytają we Wiśle minogi. Wielką część ryb wysyłają już to świeże, już to wędzone lub marynowane do Polski i do zachodnich prowincyi pruskich; raki nawet do Francyi. W ostatnich latach zajęto się zarybieniem rzek i jezior lepszemi gatunkami, na co sejm prowincyonalny daje rocznie 3000 marek. Urządzono też w Helu wędzarnią na większą skalę. Zawiązało się także zachodnio-pruskie tow. rybackie, liczące 1887 r. 520 członków, mające rocznego dochodu 10,500 mrk. Przemysł młynarski w Prusach Zach., pomimo licznych rzek i jezior, nie jest dosyć rozwinięty. Najwięcej młynów wodnych pędzi Radunia, Wierzyca i Drwęca. Młyny te służą głównie do mielenia zboża, ale są między nimi i papiernie, olejarnie, krochmalnie i tartaki. Przemysł cukrowniczy rozwinął się w Prusach Zach. dopiero w ostatnich 10 latach, ale zato nadzwyczaj szybko. Podczas kiedy około r. 1876 nie było jeszcze cukrowni, liczono ich r. 1883 już 13, a 1885 r. już 18. W 1880 r. było obsadzono burakami tylko 2223 mr., r. zaś 1881 już 21,895, a w 1882 r. 34,807 mr. R. 1883/84 przerobiło 13 fabryk 7,439,656 centnarów buraków, w 1884/85 r.18 fabryk 8,611,767 centn. Z tych Starepole przerobiło 385,315 centn., Chełmża, największa, 1,553,700; cukrownia w Tczewie, najstarsza w Prusach Zachodnich, 482,630, W. Cędry 323,730, Lisewo 410,050, Nicpoń pod Gniewem 292,700, Kwidzyn 255,010, Mełno 410,851, Nowe Kowalewo 348,480, Nitych 624,950, Peplin 393,740, Pruszcz pod Gdańskiem 506,200, Prabuty 296,326, Świecie 515,990, Sobowidz 516,800, Nowy Dwór 454,280, Unisław 365,590, Malbork 475,430. Do wymienionych fabryk należy jeszcze dodać drugą fabrykę w Tczewie, która już w jesieni r. 1885 została w bieg puszczoną. W 1883 r. nastąpiła już reakcya. Nadprodukcya bowiem wywołała zniżenie w cenach buraków i cukru. Ztąd mniej korzystnie położone fabryki otrzymały niedobory, a akcyonaryusze niedostawali żadnej albo tylko nizką dywidendę. Buraki tutejsze są ubogie w cukier, gdyż zawierają średnio 10 do 14 %. Fabryki we W. Cędrach i w Gniewie już upadły. Za mało jeszcze jest papierni i fabryk machin. W Gdańsku i Elblągu budują lokomotywy i okręty, odlewnią dzwonów posiada tylko Gdańsk. Za to stosunkowo liczne są fabryki tytuniu, octu, mydła i smolarnie. Kwitnie także garbarstwo, farbiarstwo, drukarstwo, gorzelnictwo, browarstwo, hutnictwo i garncarstwo; najgłośniejsze są wyroby garncarskie w Tolkmicku; pierniki toruńskie i gdańska wódka zażywają szerokiej sławy. Na świeżej Mierzei znachodzi się także bursztyn; surowy materyał wywożą po części do Wiednia i Konstantynopola, albo wyrabiają z niego różne przedmioty dla ozdoby, zwłaszcza guziki, cygarniczki i naszyjniki. Cena robotnika była w 1884 r. w obwodzie reg. kwidzyńskiej następująca: Dorośli mężczyźni pobierali dziennie w pow. lubawskim 1 mrk 50 fen., lecz w mieście Lubawie tylko 80 fen., w miastach Kwidzynie, Gardeii, Biskupcu, Człuchowie i Sztumie 1 mrk 40 fen. Miasta Chojnice, Brodnica, Golub, Górzno i pow. brodnicki miały też same ceny. Po 1 m. 35 fen. płaciły pow. chełmiński i lidzbarski; 1 m. 30 fen. miasta Krojanka, Radzyń i pow. chojnicki i świecki; z 1 m. 25 fen. następują dalej miasta Grudziądz, Złotowo, Sępolno, Pr. Frydląd i pow. sztumski; 1 m. 20 fen. pow. kwidzyński, suski i miasta Toruń, Tuchola, Złotowo, Człuchowo, Kurzętnik, Kisielice i Hamersztyn; z 1 m. Wąbrzeźno, Łasin, Wałcz, Jastrowie, Nowemiasto, Człopa, Prabuty i pow. wałecki, a wreszcie krom miasta Lubawy jeszcze Nowe. Z powyższego zestawienia, wziętego ze źródła urzędowego, wynika, ze cena robotnika po wsiach prawie wszędzie jest wyższą, niż po miastach. Źródła do dziejów Prus Zachodnich podano w artykule Pomorze. Ks. Fr.

statystyka